Babica – „Pani Radowa idzie – pumpować!”

Na ten okrzyk, ktoś ze służby wyprowadzał konia ze stajni, prowadził nad Wisłok i zaprzęgał go do kieratu. Oznaczało to bowiem, że ciotka Didi Rado idzie z pobliskiego Czudca do nas, aby się wykąpać w naszej łazience. Mieszkała ona w Wiedniu, ale zwykle na letnie miesiące przyjeżdżała do swoich (i naszych) krewnych Wiktorów w Czudcu. Niezbyt satysfakcjonowała ją tamtejsza łazienka, która ciągle szwankowała, więc prawie codziennie przychodziła korzystać z naszej. Przy okazji odbywała w ten 2-kilometrowy spacer dla zdrowia.

Koń za pomocą kieratu, przepompowywał wodę z Wisłoka do wielkiego zbiornika umieszczonego na strychu domu. Stamtąd rurami stopniowo spływała ona w dół. Na dole, rury te biegły przez ściany pieca kuchennego, gdzie woda się nagrzewała. Następnie, już gorąca, wędrowała do drugiego, mniejszego zbiornika, bojlera. Stamtąd biegła do kranów w łazience.

Wanna była wielka, porcelitowa, stała na śmiesznych ozdobnych nóżkach, bardzo stabilna i gotowa przyjąć nawet wielkie postaci. Miała wielkie krany i prysznic z porcelitową rękojeścią na widełkach, jak telefon. Stąd pewnie do dziś nazywa się te uchwyty słuchawkami. Obok stała na grubej nodze, również porcelitowa, duża, głęboka umywalka. Z racji rozmiarów trudno było nachlapać na podłogę przy niej podczas mycia się. Obok stały bidet i muszla klozetowa. Też porcelitowe, duże.

Stara wanna

Odpływ ścieków z kuchni i łazienki biegł zakopanymi w ziemi kamionkowymi rurami do Wisłoka.

Jak pamiętam, taka łazienka, taki obieg wody to była sprawa bardzo nowoczesna na owe czasy. Dzięki ojcu, który nie oszczędzał na tych drogich inwestycjach w higienę. Ale było to raczej wyjątkowe podejście. W żadnym z okolicznych majątków nie zastosowano tak postępowych rozwiązań. Królowały w nich misy, kadzie i beczki, a jeśli wanny, to bez bieżącej wody i odpływu. Wodę grzało się na kuchni, wnosiło do łazienki i wlewało do stosownych pojemników. Potem brudną wynosiło się na zewnątrz.

Ojciec, co około 2-3 lata wzywał hydraulika, który wszystkie rury przetykał i czyścił, a wszystkie krany uszczelniał. Pewnie dlatego wszystko to działało przyzwoicie i to właśnie oraz tę nowoczesność tak doceniała ciotka Didi.

A dlaczego służba mówiła „pumpować” zamiast „pompować” – Bóg raczy wiedzieć!

8 myśli nt. „Babica – „Pani Radowa idzie – pumpować!”

  1. marianna01

    Pani Kiko, przekazuję Pani pozdrowienia od mojego przyjaciela
    Piotra Marskiego ( mieszka obecnie w Wiedniu), który poznał Panią
    dawno temu ( jako nastolatek ) u swojego brata Zdzisława.
    Potem, gdy już przyjechał z Zakopanego na studia do Krakowa
    przyjaźnił się z Piotrem Skrzyneckim i „Piwnicą”, ale wtedy była już
    Pani w Norwegii.

    Podziwiam rozwiązania higieniczne Pani Taty.

    Pozdrawiam serdecznie 🙂

    Odpowiedz
    1. Kika

      Bardzo dziękuję za pozdrowienia i proszę przekazać nawzajem! We Wiedniu byłam w bardzo śmiesznych okolicznościach, niebawem o tym napiszę. Ukłony również dla Pani, mojej stałej czytelniczki.
      Kika

      Odpowiedz
  2. Basia

    Pani Kiko!
    Czekam na każdą Pani opowieść ! Tak pięknie maluje Pani słowami klimat epoki…Pamiętam Panią z Przekroju, z tych najlepszych przekrojowych lat. Na Przekroju uczyłam się czytać! Uwielbiałam Braci i siostry Rojek, Kamyczka, zagadki kryminalne…no i pamiętam Szaszkiewiczową ruszającą w świat autostopem .Zżerała mnie zazdrość, ja tez tak chciałam:)) Z tym większa radością i wzruszeniem wypatrzyłam w księgarni Pani wspomnienia. Leżą teraz przy moim łóżku i wciąż do nich wracam. Przesyłam najserdeczniejsze pozdrowienia!
    ( i jeszcze jedno -cale dzieciństwo mieszkałam w Poznaniu przy ulicy Kazimierza Jarochowskiego:) )

    Odpowiedz
    1. Kika

      Witam krajankę mojego ojca z Poznania. Rzeczywiście zasługi stryja mojego ojca zostały uznane i jest ulica Jego imienia. Miło, że Pani to pamięta. Co do Przekroju – też żałuję, że go nie ma, ani żadnego pisma na takim poziomie! Ale cóż następuje zmiana pokoleniowa i każde następne pokolenie czegoś innego potrzebuje i tworzy. Oby to było coraz lepsze i ciekawsze. Tego życzę Pani i wszystkim z obecnego, a także następnych pokoleń. Tylko, gdzie szukać drugiego Eilego?
      Kika

      Odpowiedz
  3. Katarzynka

    Pani Kiko, dopiero niedawno odkryłam Pani bloga i jestem szczerze zachwycona! Uwielbiam Pani historie, każda z nich zapiera mi dech w piersiach. Studiuję w Krakowie i mieszkam na Urzędniczej. Czytałam, że była tu Pani lokatorką po wojnie, dlatego serdecznie pozdrawiam i z niecierpliwością czekam na kolejny wpis!

    Odpowiedz
  4. Kika

    Miła Pani, to bardzo sympatyczna ulica ta nasza Urzędnicza! Życzę dobrego czasu na studiach i pozdrawiam serdecznie.
    Kika

    Odpowiedz
  5. Bartek

    Gratuluje widać duszę w pani wpisach. Mam pytanie do tej opowieści. Czy inni ludzi np. sąsiedzi nie mieli nic przeciwko temu, że brudna woda po myciu była wypuszczana do rzeki?

    Pozdrawiam Bartek

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *