Babica: Polowania

Rodzina wróciła z wypadu w Bieszczady, skąd przywiozła 3-miesięczną suczkę gończaka polskiego z hodowli Melodyjny Gon, pewnego miłego leśniczego, który z tymi psami poluje. Nasza pieska (zwana przez syna Pandą, a przez synową Guapą – co z hiszpańskiego znaczy śliczna) poluje na kapcie i porzucone skarpety, czasami poszczekuje na koty, ale wróciła do domu radość życia, która opadła wraz z odejściem poprzedniej gończej, Gai. Na zdjęciu poniżej szczenię to wygląda na starsze niż jest.IMG_8652

Opowieści mojego syna o psach z tej hodowli, pięknej matce naszego szczeniaka, smukłej Smudze, jej ciotkach i babce, o ich wyczynach na polowaniu, a także o tamtejszych górach i wspaniałych lasach, przypomniały mi uroki polowania z lat młodości. Szczególnie, że sfora, z której pochodzi nasza wesoła pieska, mieszka dokładnie w tym rejonie, o którym będzie ta historia.

IMG_8653Sfora z Rabego

Jan Wiktor z Zarszyna, cioteczny brat mojej matki, miał w Bieszczadach, w okolicach Ustrzyk Dolnych, swój majątek Bystre. Był tam dwór, dwa duże stawy rybne i wielkie lasy słynące z dużej liczby wspaniałych jeleni. Sam nie interesował się myślistwem, więc jego teść, pan Puzyna, zapalony myśliwy, miał tam właściwie wyłączność na organizowanie polowań. Zapraszał na nie tylko znaczniejszych znajomych, aż wreszcie kiedyś zaprosił i mojego Ojca. Było to w 1925 r., w połowie września, w okresie rykowiska.

Akurat strasznie lało od dłuższego czasu, więc raczej rykowiska nie było, ale Ojciec zdecydował się pojechać. W okolicach Komańczy przesiadał się na Bieszczadzką Kolejkę Wąskotorową. Nieoczekiwanie spotkał tam pana Puzynę, który wracał z Bystrego do Zarszyna. Był zniechęcony. Mówił, że od dwóch tygodni penetruje las, ale nie spotkał nawet jednego jelenia, więc wraca z niczym. Serdecznie odradzał Ojcu tę wyprawę i radził udać się w drogę powrotną razem z nim. Ojciec jednak, zdecydował jechać do Bystrego.

Łowiectwo z lunetąPolowanie z lunetą

Późnym popołudniem trochę się wypogodziło i Ojciec wybrał się na rekonesans do pobliskiego lasku. Podczas spaceru, w pewnej chwili usłyszał w gęstwinie zamieszanie, trzask gałęzi i porykiwanie. Jakiś byk się tłukł. Ojciec spojrzał przez lornetkę i poprzez zarośla zobaczył dorodne poroże dużego jelenia dwunastaka. Obserwował jak ocierał on grubymi rogami o gałęzie i pnie drzew. Wycelował poniżej rogów i strzelił. Byk wyskoczył w górę i wbiegł z impetem na polanę, dość blisko ojca. Więc Ojciec strzelił drugi raz i byk padł. Ojciec podszedł i zobaczył, że rogi są wprawdzie dwunastakowe, ale cienkie, inne niż widział przez lornetkę. Podszedł więc do miejsca, w którym stał uprzednio obserwowany byk i zastał go leżącego! Dublet! Wrócił do dworu w Bystrem.

Łowiectwo ojciec z trofeamiOjciec z trofeami z polowań

Nazajutrz, przed wyjazdem powrotnym do Zarszyna, wybrał się na małą wycieczkę pieszą na okoliczne wzgórze. W pewnej chwili, oglądając okolicę przez lornetkę, dostrzegł na innym wzgórzu, dzielonym od niego głębokim jarem, dużego jelenia wraz ze stadkiem łani. Było to daleko i nastawienie lunety na najwyższą wartość, tj. na 300 m, niewiele dawało. Ojciec jednak złożył się i strzelił, nie do końca pewien, czy trafił. Ponad godzinę zajęło mu dotarcie do tego wzgórza. Ku swojemu zaskoczeniu zobaczył tam leżącego czternastaka! Trzy dorodne byki w niecałą dobę!

Łowiectwo jeleń z BystregoPoroże jelenia z Bystrego

Po powrocie wysłał depeszę do Wiktora: ”Wczoraj dublet 12-taków, dzisiaj 14-tak. Wyślij po mnie konie”. Ten nie mogąc uwierzyć w aż tak udane polowanie Ojca, zrozumiał, że położył on dwa byki i wróci na godzinę 14-tą. I na tę porę wysłał konie. Ojciec nigdy więcej nie został zaproszony na polowanie do Bystrego.

2 myśli nt. „Babica: Polowania

  1. beata

    Kikuniu, tej mysliwej historii Andrzejowi nie bede opowiadac, bo on , biedny, miesiacami zasadza sie na malego dzika. A Pandaguapa -sliczna!

    Odpowiedz
  2. kika Autor wpisu

    Beato Droga, po prostu nie ma dziś dzikiej zwierzyny dlatego Andrzej ma mniejsze szanse! Ale podziwiam Go, że próbuje! Serdeczności dla Was obojga. Nasza pieska istotnie prześliczna tylko niestety niezbyt grzeczna: goni nasze koty. Konstancja trzyma się mojego łóżka rozpaczliwie, a Teodora przychodzi chyłkiem coś zjeść, tylko nocą. Ale ogólnie dom ożył i jakoś odżył, a szczególnie Maćkowie zabrali się kolejny raz do wychowywania, czyli tego co dobrze potrafią, bo ja ani tyle..
    Twoja Kika

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *