Burzliwe dziedzictwo Adama Wincetego Sz.

Mój najmłodszy prawnuczek Adaś ma już trzy tygodnie życia. Jest to jedyny jak do tej pory mój prawnuk, który poprzez nazwisko będzie kontynuował linię potomków rodu Szaszkiewiczów. Przy tej okazji wspominam ciekawe, a niekiedy nawet dziwne koleje losu tego rodu. Czy będzie on dziedzicem tego rodu w sensie psychologicznym – przekazów, wzorców i cech?  Aż się boję..

IMG_9394Maleńki Adaś z mamusią Lucynką zwaną Lusią

Rodzina ta wywodzi się z dalekich, ukraińskich kresów, z terenów Podola i Wołynia, gdzie jej członkowie mieli swoje siedziby od XV wieku do rewolucji sowieckiej. W Herbarzu Kacpra Niesieckiego napisano, o herbie własnym Szaszkiewicz: „Nadanym miał być ten klejnot rycerzowi na imię Szaszko, że w okazji z Poganami nieprzyjaciółmi krzyża Chrystusowego i walecznie stawał, i zwycięsko ich płaszał”. Zachował się u nas „Rodowód rodziny”, spisany przed laty przez któregoś z przodków. Jego lektura odkrywa mniej lub bardziej chlubne karty dziejów tej rodziny, na przykład w sienkiewiczowskich czasach walk z Turkami i Tatarami na „czarnym szlaku”. Są tam opisy zajazdów i podbojów, tryumfy i klęski (jeden z Szaszkiewiczów na przykład dostał się do niewoli tatarskiej, a kiedy wrócił po kilku latach, okazało się, że bracia rozdzielili już jego majątek pomiędzy siebie).

Pewnie niejedną z tych historii przytoczę jeszcze w niniejszym blogu, tym razem jednak chcę przejść do bardziej współczesnych czasów, do losów najbliższej rodziny mojego męża Antoniego.

Dziadek Józef z PeggyJego ojciec, Józef, jako osiemnastoletni oficer elitarnego carskiego Korpusu Paziów w Petersburgu, poznał piękną, o rok młodszą tancerkę, Amerykankę z Chicago, Margaret Crosby, która przyjechała tam na występy, jako członkini zespołu baletowego. Jej uroda i wdzięk podziałały oszałamiająco na młodego oficera, a jego urok, wykwintne maniery i uczucie zauroczyły młodą tancerkę do tego stopnia, że szaleńczo się w sobie zakochali i wkrótce wzięli ślub, w 1914 roku. W tym samym roku wybuchła I Wojna Światowa a trzy lata póżniej –  rewolucja bolszewicka, która zmiotła z powierzchni ziemi liczne polskie majątki i miejscowości. Małżonkowie mieli wtedy dwoje dzieci, bliźnięta. Straciwszy dom, w zagrożeniu życia przedzierali się z terenów objętych działaniami wojennymi i rewolucyjnymi do krewnych w głębi kraju, jednak po licznych dramatycznych przejściach dotarli tam już bez dzieci. Nieznane są ich losy. Mówiło się, że jedno zginęło, a drugie oddane zostało pod czasową opiekę pewnemu kolejarzowi, lecz słuch o nim zaginął. Oficer Józef i tancerka Peggy zamieszkali w Polsce, Józef został zawodowym wojskowym. Jednak (nie ostatni raz zresztą), znów stracił głowę dla pewnej uroczej damy – Wandy Małutowskiej i w 1922 roku małżeństwo ich rozpadło się. Peggy była w zaawansowanej ciąży. Szczęśliwym zrządzeniem losu znalazła niezwykle troskliwą opiekę w życzliwej rodzinie krewnego Szaszkiewiczów – Adolfa Bnińskiego, ówczesnego znanego działacza politycznego, senatora i wojewody poznańskiego. Bnińscy mieli pałac i dobra w Nekli w poznańskiem. Tam 6 czerwca tegoż roku urodziła syna Antoniego, mojego późniejszego męża, a jego ojcem chrzestnym został Adolf Bniński. W Nekli spotkała Józefa Michałowskiego. Był on, jak się okazało, dobrym przyjacielem Józefa Szaszkiewicza, z którym wspólnie byli w petersburskim korpusie paziów. Zajął się on osamotnioną Peggy tak serdecznie, że w dwa lata później wzięli ślub, zaś jej syn Antoni został (nie bez oporów) przyjęty do nowej rodziny.

Antoni Szaszkiewicz ojciec MaćkaAntoni Szaszkiewicz

Peggy i Józef Michałowscy zamieszkali w Małopolsce. W Jaśle w 1925 r. urodziła się im córka Dorota, zwana Dodą, a następnie Irenek.  Józef Michałowski wraz z trójką dzieci: pasierbem Antonim, córką Dodą i synem Irenkiem mieszkali początkowo w Dobrzechowie – rodowym dworze Michałowskich, a po jego utracie i likwidacji, w 1928 r. – w Poznaniu, gdzie zawarł spółkę samochodową z hr. Tyszkiewiczem. Spółka przeniosła się następnie, około 1932 r. do Gdyni. Tam też zamieszkał Michałowski z dziećmi. Po wojnie wyjechał do Włoch gdzie ostatni raz się ożenił.

Michałowski Józef2Józef Michałowski ojczym Toniego

Wojna 1939 roku rozrzuciła ich po świecie. Irenek skończył szkołę wojskową w Szkocji, zamieszkał na stałe w Anglii, gdzie dotąd żyje wraz z rodziną.

IrenekIrenek Michałowski w dzieciństwie

Doda początkowo mieszkała w Iwierzycach w majątku Starowiejskich, a potem u nas w Babicy, zaś Toni w Przeworsku i w Babicy. W Iwierzycach właśnie, na ślubie Dody Michałowskiej z Januszem Stojowskim, poznałam czarującego, przystojnego młodzieńca. Pracował wtedy w wytwórni wódek i likierów w Przeworsku, której właścicielem był książę Lubomirski. Ślub nasz odbył się w 1944 roku, niestety już po śmierci mojej matki.

Doda, Iwierzyce

Karta ze wspomnień Dody Stojowskiej

Peggy z Crosbych Michałowska zginęła w pierwszych dniach wojny, we wrześniu 1939 roku. Po bitwie nad Bzurą w okolicy Tułowic, pełniąc funkcję sanitariuszki, zajmowała się wraz z innymi zbieraniem ciał poległych żołnierzy. Została tam postrzelona przez karabin maszynowy z niemieckiego czołgu. Nazajutrz zabrano ja do szpitala polowego, ale zmarła z upływu krwi. Pochowana została ostatecznie w Błoniach pod Warszawą.

Mój syn Maciej, który wydobywa ze mnie te rewelacje o rodzinie Szaszkiewiczów jest wielce zatroskany tak burzliwym dziedzictwem w linii męskiej, mojego najmłodszego prawnuka Adama Wincentego. Ale przecież wszystko ma co najmniej dwie strony! Po pierwsze trzeba wziąć poprawkę na burzliwe czasy, w których żyli: wojny, rewolucje, utraty majątku, po prostu wielkie zmiany. Po drugie różnice, jakie były pomiędzy amerykańską praprababką Adasia, a jego kresowym, ze wschodu prapradziadkiem. Musiała być to przepaść cywilizacyjna. Oboje młodzi, piękni, ale niezbyt przystosowani do samodzielnego życia i pracy. Ratowały ich mocne charaktery i koneksje rodzinne. Dzięki nim przetrwał ich syn Antoni, mój mąż, a następnie jego przyrodnie rodzeństwo, które wyrosło na bardzo porządnych ludzi.

Z kolei synową trapi sprawa braku więzi w opisanej wyżej rodzinie. Cóż powiedzieć w tej sprawie – może tyle, że Adam dziedziczy jeszcze przekazy rodzinne innych rodzin, ze strony prababki (to ja), babki (synowa) i najważniejsze swojej matki (Lucynka), gdzie te więzi są mocniejsze. Być może to wszystko razem się jakoś zrównoważy i dziecko będzie szczęśliwe i dobrze przystosowane w dorosłości. W każdym razie lepiej niż jego niektórzy przodkowie! Tego mu serdecznie życzę oraz tego, aby miał ciekawe życie! Tylko czy to nie stoi w sprzeczności ze sobą?

6 myśli nt. „Burzliwe dziedzictwo Adama Wincetego Sz.

  1. Urszula

    Kochana Kiko

    wszystkie Twoje wpisy czytam z ogromnym zainteresowaniem, dziękuję , że miałam okazję poznać Ciebie i Twoją wspaniałą rodzinę.
    Adasiowi życzę zdrowia aby jak najszybciej stanął na nogi.
    Bardzo dziękuję za zaproszenie w poprzednim wpisie. Zamierzam wybrać się do Krakowa ale nie mam jeszcze określonego terminu. Ula

    Odpowiedz
  2. Magda

    Pani Kiko, jako że pochodzę z Lutoryża , koło Boguchwały z zainteresowaniem śledzę Pani wpisy -Babica niedaleko mojego rodzinnego domu. Trochę tu historii, szczypta humoru i czytelnik zaczarowany.

    Odpowiedz
  3. Marian Komenda

    Serdecznie dziękuję za te parę słów o Dodzie- szukam informacji o rodzinie Stojowskich. Janusz Stojowski jest bratem ciotecznym mojej matki. Znałem panią Dodę w młodości, Janusza spotykałem kilkakrotnie i trochę z nim rozmawiałem. Wtedy nie przywiązywałem do tych rozmów i spotkań wagi. Teraz, gdy Ci ludzie odeszli mam tyle pytań. Dziękuje – wyjaśniła mi Pani pochodzenie Margaret i zamieściła zdjęcia jej i Dody.
    natknąć się na takie informacje w internecie to bardzo miłe.

    Odpowiedz
  4. June

    Ireneki Michalowski (Nicky) is my stepfather. Next year he will be 90 but his memory is fading fast. He has only just started talking about his past in Poland and how he walked out with his father. I recently found a newspaper artcle written in an Australian newspaper about Jozef Michalowski returning to Poland on his Austrian passport to find that his wife and seveteen year old son had been shot dead by the Germans (search Google Count Michalowski). That was the first we had heard about his older step brother. When I asked him about it, Nicky said his father „did not know as he was not there” and it seems that Nicky knew that his step brother was still alive probably through Doda, who he did keep in touch with, but only after many years and my mother visiting Poland. His father arrived in Paris and then put him on a boat with £5 telling him to go to the Polish Embassy in London ( I think his Uncle was secretary there). He was only 14 and in a state of shell shock having been there when his mother was killed buried and exhumed. He was then sent to a Scottish family and to an English Public School (Stowe). He wanted to join the Scotts guards with all his friends but his father wanted him to join the Polish Army the compromise was that he ended up on the Atlantic convoys as many of his friends were wiped out in the Scotts guards, he claims that „His father probably saved his life”. He never talks about his early life which appears to start at 14 in Scotland with his foster brother and I think he can understand Poilish but cannot speak it which was very hard when Doda visited.
    Nicky only has one photo of his mother holding him which my mother found for him from an Amerucan newspaper and I have never seen a photo of his father. I will print yours out and give them to him.

    Odpowiedz
  5. szeptucha

    No właśnie, Droga Pani Kiko…
    Czy ciekawe życie może być układne, od A do Z przewidywalne, tylko prawe i „Boże”? Też się nad tym zastanawiam. Z całego serca życzę Pani prawnukowi, by był najszczęśliwszym człowiekiem na świecie! Człowiek przygląda się takiemu maluszkowi i serce przepełnia mu czułość, chciałby Nieba przychylić, ochronić, usunąć sprzed nóg wszelkie przeszkody i… ? Oby się dało i udało. Tylko, że maluszek dorasta i dokonuje własnych wyborów, czasem balansując na cieniutkiej niteczce, że choćby się nie wiem jak chciało – niewiele można zrobić. Trzeba tylko wierzyć, że w sercu ma wszystko to, czym nasiąkał w domu, całą miłość rodziców i nie tylko, wtedy jest szansa, że złapie równowagę i nie spadnie. Wydaje się, że co do losów maleńkiego Adasia powinna być Pani spokojna!
    A Pani blog powinien być lekturą obowiązkową w szkołach od I kl. szkoły podstawowej aż do samej matury. Albo nie! Obowiązkową lekturą dla wszystkich tych, którzy zamierzają założyć rodzinę i wydaje im się, że to takie proste, takie „hop-siup! -jesteśmy razem!” A guzik… 🙂 O wszystko trzeba dbać, starać się, chuchać i dmuchać… nic się samo nie zrobi. I to jak na dłoni wysuwa się na plan pierwszy w tym, co Pani pisze. Ach… wracam tu i czytam sobie; wstecz i na bieżąco, oglądam zdjęcia i bardzo dużo o Pani myślę. 🙂 O Pani losach, o Pani rodzinie, o wszystkim. A tymczasem serdecznie pozdrawiam i idę pastować podłogi. 🙂

    Odpowiedz
  6. Jan stecki

    Droga i Szanowna Pani.
    Poprzez malzenstwo ze sp. irenã Michalowskã córkã Stefana wiec bratanicã dody, irenka, Wlocha, teresy, bylem wessany w ich histirie rodzinne i czytam te teksty z najwiekszym zainteresowaniem.
    Czy zechciala by mi Pani przeslac tekst Swoich Wspomnien?’
    Mam pare pytan ale moze okaza sie niepotrzebne.
    Gdy bylem w Oxford w 1982 i,pozniej odwiedzilem Irenka a sp Pat jego zona zawadzila o Warszawe i nasz dom gdy przyjechala do Dody.
    Serdecznie pozdr.
    Jan stecki. Janstecki@ gmail.com

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *