Czego życzyłam Karolowi Wojtyle

Wszyscy spoglądają teraz na Watykan, mówią o Benedykcie XVI, wspominają Jana Pawła II. Przypomniało mi się w związku tym pewne drobne, acz zabawne zdarzenie związane z Janem Pawłem II, a właściwie z kardynałem Karolem Wojtyłą, bo rzecz się działa jeszcze w Jego krakowskich czasach.

Było to w pamiętnym roku 1968, kiedy szalał ten straszny żydożerca Moczar. Tysiące Polaków żydowskiego pochodzenia zmuszono wówczas do emigracji. Ja także postanowiłam wtedy wyjechać za granicę, choć nie z powodu pochodzenia. Nikt mnie z Polski nie wyganiał, ale ja się tu dusiłam, a przede wszystkim chciałam zarobić na Zachodzie jakiś grosz, by pomóc swoim synom zdobyć wykształcenie i dach nad głową.

A tak się szczęśliwie złożyło, że nieco wcześniej zaprzyjaźniłam się w Krakowie z bardzo sympatycznym Norwegiem, o którym pisałam w ,,Podwójnym życiu Szaszkiewiczowej”, Helge zaprosił mnie do siebie i obiecał pomóc znaleźć jakąś pracę. Mając więc zaproszenie, mogłam starać się o paszport – i jesienią dostałam niespodziewanie paszport; niespodziewanie, bo wcześniej parę razy mi go odmawiano. Mogłam natychmiast wyjeżdżać. Ale żal mi było jechać przed Bożym Narodzeniem, które chciałam spędzić z Maćkiem i Jaszą, Nastała Wigilia, a już wcześniej umówiłam się Janką Garycką, że w Wigilię razem pójdziemy na Pasterkę do kościoła Dominikanów. Wybierali się tam również moi chłopcy, na spotkanie w słynnej Beczce, czyli w duszpasterstwie młodzieżowym, po czym też mieli pojawić się na Pasterce.

Kim była Janka? Była dobrym duchem Piwnicy pod Baranami, jedną z osób najbliższych Piotrowi Skrzyneckiemu, który mieszkał u niej kilka ładnych lat. Niejeden program Piwnicy nie powstałby, gdyby nie czuwała nad nim Janka. Była otoczona piwniczną cyganerią, ale sama pozostawała wzorem wszelkich cnót. Była przede wszystkim świetnie wykształcona, bo studiowała pod kierunkiem Kazimierza Wyki. Janka należała do osób głęboko wierzących i praktykujących. Znałyśmy się od lat i chyba nie przesadzę, jeśli powiem, że się przyjaźniłyśmy.

Janina Garycka               Kika, miniatura Garyckiej  Na zdjęciach: Janina Garycka z moim synem Maćkiem oraz miniatura Jej autorstwa

No więc idziemy z Janką na Pasterkę, a odprawiał ją Karol Wojtyła, który właśnie tej jesieni otrzymał kapelusz kardynalski. Wojtyła miał od lat taki zwyczaj, że Pasterkę odprawiał najpierw w Nowej Hucie – gdzie wtedy jeszcze nie było kościoła, a ludzie modlili się w prowizorycznej kaplicy – po czym jechał pomodlić się do Dominikanów.

Wiedziałam oczywiście, kim jest ten kapłan, bo z początkiem lat 60-tych bierzmował mojego Maćka. Był wtedy chyba najmłodszym biskupem w Polsce. Pamiętam zachwyt, z jakim podczas owego bierzmowania wsłuchiwałam się w Jego kazanie. Byłam tak poruszona Jego słowami, że wyszedłszy z kościoła, zaczęłam wypytywać kogo się dało, kim jest ten niezwykły biskup, bo wcześniej nie miałam okazji uczestniczyć w odprawianej przez Niego Mszy.

Wybierając się do Dominikanów, miałyśmy, szczególnie Janina, cichą nadzieję, że po Pasterce będziemy mogły zamienić z Karolem Wojtyłą choć słowo i pogratulować mu nominacji kardynalskiej. I rzeczywiście, po Mszy, idąc środkiem kościoła, kardynał nagle się zatrzymał i pyta:

– Janina? A ty co tu robisz? – Przyszły papież i Janka znali się bowiem od lat, bo razem studiowali na polonistyce, stąd byli po imieniu i pozostali na zawsze w najmilszej przyjaźni.

– A cóż ja mogę robić w kościele? – odpowiada nieco jakby obrażona i zdziwiona takim pytaniem Janka.

– A dlaczego nie byłaś u mnie w kurii? – serdecznie pyta kardynał, jak sądzę, myśląc o uroczystości związanej z nadaniem mu godności kardynalskiej.

– Taka sama droga ode mnie do Twojej kurii – z godnością powiada na to Janka – jak od Ciebie z kurii do mnie!

A ja żeby jakoś zatrzeć niezręczną sytuację, bo kardynał taki serdeczny, a Janka nie bardzo, wtrącam się:

– Bo Janka czeka, aż ksiądz zostanie papieżem – chcąc przez to powiedzieć, że jak każdy żołnierz nosi w plecaku buławę marszałkowską, tak każdy ksiądz może zostać biskupem Rzymu.

– Ojojoj, jak mi pani źle życzy, za nic bym nie chciał! – zatrzepotał rękami Wojtyła.

Taka to historia przypomniała mi się w tych niezwykłych dla Kościoła dniach.

6 myśli nt. „Czego życzyłam Karolowi Wojtyle

  1. everlong

    Szanowna Pani, Pani historyjki tak bardzo umilają mi ostatnie dni! Ubarwiają mi chwile, a te nie są zbyt kolorowe w szpitalu 😉 czytając Panią nachodzi mnie refleksja, dlaczego życie nie jest tak ciekawe i pasjonujące jak kiedyś, mimo że ponoć żyje się lżej.
    Pozdrawiam najserdeczniej!

    Odpowiedz
  2. Dorka DOO

    Zazdroszczę Pani , że spotkała Pani Jana Pawła II 🙂 i kto by pomyślał , że przepowiedziała Mu Pani przyszłość 🙂
    Pięknie się Panią czyta . Pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *