Czyżby koniec sezonu?

Kończy się sezon towarzyski, za chwilę wakacje, urlopy i podróże. Nie będę narzekać, z pewnością będą mnie odwiedzać ci, którzy akurat są w mieście. Sama pamiętam ten czas, mimo iż nie było mnie stać na wywczasy i często zostawałam w mieście, jako bardzo miły! Można było nareszcie odpocząć od dzieci, Inni też wysyłali swoje na kolonie i spotkaniom nie było końca! W niedzielę jak zawsze wędrowaliśmy po okolicach Krakowa, które dzięki temu znam doskonale.

Ostatnio, z okazji imienin synowej, wiele osób nas odwiedziło, a niektóre z nich zasiadły na dłużej, na pogawędkę przy mnie. Musicie wiedzieć, że nie bardzo mam już siły na dłuższe bywanie w salonie wśród gości i mój bardzo wygodny fotel zajmuje teraz Panda, nasza bardzo towarzyska pieska, która pilnie baczy na to, co wjeżdża na stół. Zawsze coś zdąży zwinąć, ostatnio zmywała talerze z końcówkami zostawionych na nich szparagów oraz łupin z bobu. Wystawcie sobie: żeby pies jadł zieleninę?! Oczywiście uwielbia też czereśnie (pestki czasem wypluwa), a truskawki najchętniej w śmietanie. Rzodkiewką też nie pogardzi!

Wśród miłych gości trafił się Zygmunt, przyjaciel mojego syna, którego znam od lat, gdyż razem byli w domu dziecka w Krzeszowicach. Otóż Zygmunt, z którym długo sobie porozmawiałam, przypomniał sobie prezent, jaki mu przywiozłam wiele lat temu zza granicy. Było to mydło na sznurku zawieszane, rzecz bardzo praktyczna dla kogoś, kto może mieć trudności ze znalezieniem go, gdy mu się z rąk wyśliźnie i „ucieknie”. Zygmunt jest niewidomy, więc dla niego była to bardzo praktyczna rzecz! Bardzo go podziwiam, gdyż należy do niezwykłych ludzi, nie tylko, dlatego, że był i nadal jest bardzo zaradny, ale ze względu na jego odwagę za komuny, gdy działał w opozycji, a potem w podziemiu i nieźle za to obrywał. Powspominaliśmy stare dzieje, Zygmunt uważnie wypytał mnie o samopoczucie i wiem od synowej, że dzwonił z radami jak mam się odżywiać, żeby utrzymać się przy życiu.

Przyszli też Ania i Romek, z którymi serdecznie się przyjaźnię, mimo, iż jak reszta gości są z pokolenia moich dzieci. Z Romkiem rozmawia mi się wyśmienicie. Należy on do niezwykle wrażliwych słuchaczy, a i sam ma wiele do opowiedzenia. Niestety jest człowiekiem bardzo zajętym i nie widujemy się zbyt często. Z kolei jego żona zwana u nas Myszką obdarowuje nas wszystkich wspaniałymi prezentami. Od Romka dostaję zawsze piękne kwiaty.

Z kolei Nina i Rysiek stanowią razem bardzo ciepłą parę i z wielką troską zapewniali mnie o konieczności jedzenia, aby żyć. Robili to z humorem, gdyż szczególnie Rysiek prześmiewa wszystko, co się da. Niestety też nie zaglądają zbyt często. Może właśnie dlatego spotkania z nimi zawsze potem długo pamiętam. Mają też kapitalnych synów, których wieki całe nie widziałam.

Część towarzystwa, tak zwaną czwartkową, widuję częściej i właśnie za parę dni zapewne się spotkamy. Jest wśród nich wybitny naukowiec i równie wybitny kucharz, Krzysztof, który przyniósł na spotkanie (nie po raz pierwszy zresztą) bardzo ponoć pyszne danie. Załączam zdjęcie – zgadnijcie sami, co to jest. Grzechem byłoby przecierać to przez sitko, a tylko w tej postaci mogę ostatnio przyjmować pokarmy.

danie KrzysiaZobaczymy, co przyniesie w czwartek! Jest to człowiek, z którym każda rozmowa osiąga wysoki poziom i jest bardzo interesująca. Krzysztof ma specyficzne poczucie humoru z nutą złośliwości i sprawia wrażenie trzymającego dystans. A naprawdę jest bardzo bliskim i oddanym przyjacielem rodziny. W ogóle to czwartkowe towarzystwo jest atrakcyjne – chyba też dla siebie samych, bo nieustannie się spotykają ze sobą, rzecz jasna w czwartki u nas, ale nie tylko. I tak, zawsze czekam na Kasię i Mirka, ukochaną Beatę i jej bardzo przystojnego partnera. I oczywiście sąsiadów: Ewę i Krzysia oraz Irenę i Jacka. No i przede wszystkim na Jasia Strzałkę, który wiernie do mnie telefonuje, a jak już przyjdzie, toczymy niekończące się rozmowy! Z Jasiem właśnie moja synowa spędziła swój wieczór imieninowy w Teatrze Starym na spotkaniu z cyklu „Na kanapie Konrada Swinarskiego”. Dwóch wybitnych filozofów: oo. Jan Andrzej Kłoczowski i prof. Zbigniew Mikołejko, dyskutowało niezwykle błyskotliwie i ciekawie na temat wolności, tożsamości, duchowości i polityki. Na ten ostatni najmniej, chociaż stanowi on kontekst pozostałych. Zachwycające jest to, że wciąż coś ciekawego dzieje się w tym Krakowie! Smutne, że nie mogę tam bywać, ale dostaję wyczerpujące relacje. Synowa już myśli, na co pójść w trakcie festiwalu kultury żydowskiej. Jak więc widzicie trudno mówić o końcu sezonu!

3 myśli nt. „Czyżby koniec sezonu?

  1. Daria

    Droga Pani Kiko, Pani blog jest wspaniala inspiracja, natchnieniem I wiara w czlowieka. Mieszkam z mezem w Edynburgu I staramy sie tu zadomowic od 10-ciu lat I chyba czujemy sie ‚u siebie przez wzglad na poznanych tutaj przyjaciol’ choc brakuje nam Polski. Mysle, ze moje uczucia emigracyjne sa bardzo zblizone z Pani odczuciami zycia w Norwegii. Odkrylam Pani blog przypadkowo I go pokochalam, bo jest nasiakniety polskoscia, Pani indywidualnoscia I jest po prostu unikalny. Sledze Pani kolejne wpisy majac nadzieje, ze bedzie ich wiecej, bo sa fenomenalne. Pani Ireno zycze Pani 150 lat zycia w zdrowiu I szczesciu cokolwiek ono dla Pani znaczy, bo przyjaciol Pani nie brakuje, a to jest glownym motorem zycia kazdego czlowieka. W tym wzgledzie jest Pani niesamowita szczesciara:) Goraco pozdrawiam I zycze duuuuuuzo zdrowka – Daria

    Odpowiedz
  2. Kika

    Droga Pani Dario, bardzo dziękuję za miłe słowa, ale jako blogerka, doprawdy nie zasłużyłam na nie w ostatnich miesiącach! Martwię się sama sobą (chociaż nigdy tego nie robiłam), że coraz bardziej jestem skupiona na tym co najbliżej mego łóżka lub na swoich dolegliwościach. Cóż – odzywa się ciało, słabe i czasem zbolałe ze starości. Ale ma Pani rację, przyjaciele dobrze działają samą swoją obecnością. Rodzina jedzie na małe wakacje, ale synowa robi grafik odwiedzin przy mnie, abym nie była sama. Jakoś przetrwam..
    serdeczności
    Kika

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *