Jeszcze na wygnaniu..

Pragnę zapewnić czytelników, że myślę o nowych wpisach, które jednak pojawią się niebawem po moim powrocie do domu. To się przeciąga, gdyż remont zawsze napotyka na przeszkody i wydłuża w czasie. Ja postanowiłam wrócić do domu, gdy w łazience będzie już woda. Nasza rodzinna projektantka wnętrz, moja wnuczka warszawska – Kasia, ma coraz to nowe pomysły, a rodzice jej kibicują. Mam nadzieję, że w planie jest woda w łazience, ale kiedy to nastąpi? Póki co jest mowa tylko o lustrach i płytkach, fugach  oraz punktach świetlnych. Synowa planuje kwiaty w łazience.

groble

IMG_0006

Tymczasem jestem w pensjonacie w Grobli (zdjęcia powyżej) gdzie odwiedzają mnie ludzie i zwierzęta (przychodzą sarny i gołębie zakładają gniazda na moim balkoniku). Opieka jest bardzo dobra, wciąż ktoś wpada, dopytuje się o samopoczucie lub przynosi jakieś smakołyki. Często zaglądają przyjaciele i rodzina. Gdyby mi tylko sił przybywało, a nie ubywało, niestety jest odwrotnie.. Wszyscy przypisują to apetytowi, który mnie chwilowo opuścił. Na szczęście jest to apetyt na jedzenie, a nie na życie!  Czekajcie na mnie, mam sensacyjne sprawy dzięki Marysi Vetulaniowej, która przyniosła pewien list sprzed przeszło sześćdziesięciu lat. Od kogo?  Cierpliwości, proszę! Przesyłam Wam wielkie serdeczności z miejscowości Grobla, gdzie odpoczywam od miasta.

luft z WierąOdwiedziny Wiery, serdecznej sąsiadki z domu w Krakowie

Jedna myśl nt. „Jeszcze na wygnaniu..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *