Lato, lato, kwiaty, kwiaty..

Niby przyszło lato, słońce, ale wciąż było zbyt zimno, aby wybrać się na taras. Kot mi to powiedział, nie opuszczając mojego łóżka. Nasłuchiwałam więc śpiewu ptaków i grzechotania srok za oknem. Patrzyłam na kwiaty w wazonach, których o tej porze w domu jest cała masa. Niektóre piękne i szlachetne, jak na zdjęciu poniżej. Postawiono je na parapecie mojego okna, i stąd ten wpis o kwiatach, gdyż stale na nie patrzę i o nich myślę..

IMG_0294Bukiet róż w towarzystwie naszej Pandusi, która pozuje do zdjęcia. Dzisiaj jest podobno dzień psa

Ostatnia niedziela czerwca była wreszcie bardzo ciepła, więc spędziłam ją w dużej mierze na tarasie. Oczywiście synowej chodziło o to, abym się trochę poruszała, a nie tylko napawała wyglądem pięknych kwiatów oraz pergoli z winorośli.. Trzeba przyznać, że jest na co popatrzeć! Doceniłam piękny kolor obfitej surfinii, i rozmaitość dalii w wielkiej donicy. Równie piękne są pnące pelargonie oraz te wielkie, stojące na baczność i obsypane masą kwiatowych kul. I jeszcze niecierpki, te mniej szlachetne o małych delikatnych kwiatkach. Widziałam je kiedyś na zdjęciu z Kostaryki, gdzie był mój syn, w postaci wielkich krzaków obsypanych kwieciem. Tak jest ze wszystkimi kwiatami, potrzebują ciepła i słońca. W Hiszpanii, gdzie byłam u wnuczki, cały sąsiedni dom i otaczający go mur, oplatały cudowne bougenville, pachniały kwiaty pomarańczy, a w miejskim parku rozmaite lilie były wielkości człowieka!

IMG_0300A musicie wiedzieć, że ja nawet w Norwegii, gdzie aura nie jest specjalnie sprzyjająca, plantowałam w ogrodzie i na tarasie masę kwiatów. Wcześniej w naszym majątku w Babicy zajmował się tym bardzo sympatyczny ogrodnik, więc nie nabrałam wielkiej wprawy, ale nadrobiłam to potem i do dziś mam „rękę do kwiatów”. Nie wszyscy to mają, ale ludzie ze wsi, tak jak ja, chyba częściej niż inni. Zawsze polowałam na rzadkie kwiaty w różnych domach, aby uszczknąć po kryjomu szczepkę i wsadzić ją dość szybko do wody. Zawsze się przyjęła. Mieliśmy w Babicy cudowne, kremowe pnące róże z gatunku Marechal niel, a na klombach wyniosłe irysy, mieczyki i chyba hortensje. I znów róże wielu odmian i kolorów. Wszędzie też pięły się groszki, gdyż matka je bardzo lubiła. Było więc, jak w piosence Ewy Demarczyk „groszki i róże”. Zawsze dostaję od przyjaciół groszki, zaś od rodziny – konwalie. I polne kwiaty od synowej..

IMG_0258Dzieci, w tym wypadku nasze Julcia i Polcia, bywają ozdobą ogrodu

A w Norwegii ustawiałam skrzynki piętrowo na kamieniach, wieszałam kosze z donicami, ustrajałam kwiatami np. stare taczki i różne stare garnki walające się w ogrodzie. Stąd lubię kolor różowy, bo szeroka gama różu, aż do fioletu, ozdabiała najpiękniej surową urodę norweskiej natury. Nawet na małym balkoniku (na zdjęciu poniżej) kwitły kwiaty. Norwegowie to doceniali i podziwiali. Uwielbiałam na przykład nasturcje, bo mi przypominały małe polskie ogródki.

Kika i nasturcjeNa tarasie w Stavanger z rodziną

Kiedyś synowa wróciła zachwycona z Holandii, gdzie właśnie kwitły narcyze, tulipany i żonkile. Codziennie znajdowała tam w swoim pokoju świeże kwiaty. To też jest nadmorski kraj o klimacie raczej surowym. Pewnie dlatego ludzie kochają kwiaty i wkładają dużo wysiłku w ich pielęgnację.  Od tego czasu na wiosnę, synowa taszczy do domu naręcza różnokolorowych tulipanów. A ja zanurzam w nich twarz. Niektóre pięknie pachną, a wszystkie są  jedwabiste w dotyku. Albo łubiny! Popatrzcie na zdjęcie z Wołowca, gdzie te kwiaty wyszły po prostu z ogrodu Pani Marii  i obsadziły przyległe poletka, rowy i skraj lasu. Ponoć było tam jeszcze więcej kolorów! Fiolety i odcienie różu.

DSCN0669Niestety nie mogę tego zobaczyć w naturze. A może ze trzy lata temu jeszcze,  podziwiałam piękne malwy w Zabrzeży, ślicznym, letnim domu Teresy i Krzysia Kwintów.  Spędzają tam każdą wolną chwilę, a Krzysiek podobno sam wszystko naprawia, maluje i cuduje. I efekty zaraz widać! Ciekawe kto dba u nich o kwiaty? Bo chyba nie same sobie radzą? Tak mówił o kwiatach nieodżałowany przyjaciel domu, Kaczor, że u niego w mieszkaniu kwiaty same sobie radzą. Ale chyba zmyślał, bo żyły.

DSCN0895Malwa w Zabrzeży

A jeszcze w zeszłym roku byłam z rodziną w ogrodzie botanicznym, by podziwiać różne cuda. Na przykład wielki łan rumianków. Teraz patrzę na stojące w wazonie. Sami powiedzcie, czyż nie jest to najpiękniejszy widok? Właściwie trudno znaleźć słowa, aby je opisać, lepiej sadzić i potem patrzeć jak rosną. Róbcie to koniecznie, a będzie się wam pięknie żyło!

IMG_0298

4 myśli nt. „Lato, lato, kwiaty, kwiaty..

  1. szeptucha

    Droga Pani Kiko!

    Przepiękny, wręcz przeobłędnie piękny jest Pani ostatni wpis o kwiatach. Obejrzałam też wnikliwie zdjęcia, w powiększeniach również, niemal każdy płatek osobno :) Wyobraziłam sobie Panią, zachwyconą widokiem i zapachami, w towarzystwie kotów i tego ślicznego psa o ciekawskim nosie. Wyobraziłam sobie, jak dobrze musi być wszystkim żywym stworzeniom w takim zadbanym, i kochanym (to się czuje!) otoczeniu… Pachnie to wszystko razem latem, słońcem i miłym, wakacyjnym leniuchowaniem. Ma Pani niesamowity talent do przekazywania nastrojów i klimatów, czasów obecnych i tych minionych. To podróż, fantastyczna podróż i odpoczynek w jednym. No i bardzo za to dziękuję! :)

    Odpowiedz
  2. Kika

    Bardzo Pani miła! Jeszcze tym bardziej, że zdaję sobie sprawę, że ostatnie moje wpisy nie mają już takiego polotu i zaczynam przynudzać.. A co zwierzyny, rzeczywiście ktoś podczas towarzyskiej zabawy na pytanie kim chciałby być, odpowiedział, że „psem u Szaszkiewiczów”. Koty mają się równie dobrze. A na moim przykładzie widać, że i staruszki też świetnie. Chociaż czasem mi sie zdaje, że rodzina z którą mieszkam jest wybitnie „dzieciocentryczna”. Może tak być powinno? Dzieci, które dostają dużo ciepła są potem dobrymi rodzicami, a też czule opiekują się swoimi rodzicami. Mnie się udało, bo nie byłam chyba zbyt dobrą matką.
    Serdecznie Panią pozdrawiam i gdybym mogła przesłałabym dziś śliczne orliki, które synowa skądś przywlokła. Ale nie ma czasu na robienie im zdjęć bo sprząta na tarasie na przyjazd swojej ukochanej córki.
    Kika

    Odpowiedz
    1. Wierna czytelniczka Anna

      Droga Pani Kiko!

      Ośmielę się zdecydowanie zaprzeczyć Pani stwierdzeniu odnośnie przynudzania! :) Na każdy nowy wpis czekam zawsze z niecierpliwością, i każdy czytam z niesłabnącym zainteresowaniem :) Za to zgadzam się z Szeptuchą, że cudownie, bardzo plastycznie i klimatycznie opisuje Pani zarówno swoje wspomnienia jak i teraźniejszość :)

      Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo zdrowia

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *