Modlitwa o pomyłkę

Ferie się skończyły, a gdy trwały, przez nasz dom w Krakowie przewalały się tabuny moich prawnuków, które ciągnęły z Warszawy na narty w Tatry. Najstarsze moje prawnuki, już nastolatki, Gabi i Gucio, które mieszkają w Hiszpanii, pojechały z kolei na narty do Andory, gdzie ponoć spadła masa śniegu.

3

 Przypomniało mi to dawny nasz wyjazd do Insbrucku, z Jaszą – moim młodszym synem. Joachim studiował wtedy w Oslo, mieszkaliśmy w Stavanger. Umówiliśmy się dużo wcześniej z dwoma kolegami Jaszy, że na narty pojedziemy gdzieś w Alpy, zaraz po świętach Bożego Narodzenia. Wybraliśmy sobie Austrię, miejsce dostępne dla Polaków ze względu na wizę, której tam nie wymagano, a my jej nie mieliśmy. W biurze podróży znaleźliśmy tani wyjazd i wpłaciliśmy zadatek. Gdy nadszedł czas i poszliśmy do biura zapytać o wycieczkę, powiedziano nam, że jest ona anulowana, a na inne wyjazdy nie ma miejsc. Ponieważ wcześniej nie zawiadomiono nas o tym, więc było to ewidentne zaniedbanie biura podróży, zaproszono nas do biura, w którym nam wyjaśniono, że ponieważ popełnili błąd wobec klientów, w ramach rekompensaty możemy jechać na koszt firmy tam, gdzie sami sobie wybierzemy. Wybraliśmy Insbruck, a w nim najdroższy hotel. I w dodatku dano nam samolot ze Stavanger, a nie z Oslo. Zależało im, aby sprawę załatwić elegancko, ze względu na renomę firmy. Insbruck był dodatkowo atrakcyjny, gdyż za rok miała tam być olimpiada, trwały przygotowania do niej, więc praktycznie już lotów tam nie odbywano. Polecieliśmy samolotem do Monachium, a stamtąd dostaliśmy osobisty mały samolot do Innsbrucku. Była to najpiękniejsza podróż samolotem, jaką przeżyłam! Lecieliśmy nad Alpami pokrytymi śniegiem lśniącymi malowniczo w słońcu. Na miejscu niestety okazało się, że nie doleciały narty Jaszy, buty i walizka. W pensjonacie byliśmy w sobotę, bagaż miał dotrzeć po niedzieli. Pensjonat bardzo luksusowy, pięknie położony. Po paru dniach dowiedzieliśmy się, że bagaż jest na lotnisku, w tym narty Jaszy, który w tym czasie jeździł na nartach wypożyczanych. Odebraliśmy bagaż i Jasza poprosił, aby wyrównali mu rachunek, ale baba w okienku mu odmówiła. Wtedy Jasza powiedział słodkim głosem: „jeżeli pani chce pracować w tej firmie, radzę zapłacić”. Dopiero jej kierownik się zgodził. W trakcie tego pobytu byliśmy centralną atrakcją w całym hotelu, gdyż chłopcy jeździli na nartach jak zawodowcy – wiadomo Norwegowie. Ja nie jeżdżę, więc zwiedzałam Innsbruck. Technicznie wyglądało to tak, że rano pytano czy są chętni na jakąś jazdę np. skoki czy slalomy, przyjeżdżał specjalny skibus, wiózł nas do centrum Innsbrucku, gdzie specjalni panowie pytali gdzie dokładnie chcemy jechać i tam nas wieźli. W pensjonacie zaprzyjaźniliśmy się z rodziną Anglików z RPA, ich syn potem do nas przyjechał, a także był tam bardzo sympatyczny Brazylijczyk oraz interesujące Australijki. Wszyscy pensjonariusze byli bardzo zamożni np. grupa Amerykanów, był też milioner ze Szwajcarii. Wieczorami rozmawialiśmy w barku, gdzie wszyscy się nami bardzo ciekawili. Byliśmy sensacją gdyż mówiliśmy wszystkimi językami, więc ich integrowaliśmy.  szyscy się też dziwili, że nas stać na taki hotel oraz na osobisty samolot z Monachium. Byliśmy ostrożni w mówieniu o tym, jakim sposobem tam dostaliśmy się. Na końcu pobytu było trochę trudno, bo nie mieliśmy forsy na napiwki, tylko uściski.

Od tej pory modlimy się o kolejne takie pomyłki biura podróży – ale bezskutecznie!

4 myśli nt. „Modlitwa o pomyłkę

  1. Jagoda Bednarska

    Uwielbiam podróże, uwielbiam zwiedzać, poznawać nowe ciekawe miejsca na świecie. – Nigdy nie doznałam takiego wspaniałego przeżycia, „takiej pomyłki” …. cudownie zakończonej. Wspaniały tekst i wspomnienia… Proszę, bardzo proszę o więcej opowiastek o podróżach i ciekawych w nich zdarzeniach. Może wydzrzyło się coś jeszcze?
    – Gorąco pozdrawiam życząc dobrego zdrowia i następnych 96 lat do potęgi n-tej!!!!! Jagoda Bednarska

    Odpowiedz
  2. joanna huebner

    Proszę koniecznie dodać ikonkę Lubię to! jestem entuzjastką Pani książki. Jak to wspaniale móc czerpać z takiego źródła pamięci, oby jak najdłużej. Kłaniam się nisko, Joanna Hubner

    Odpowiedz
  3. Jurek pomorski

    Słyszę od Wandy, ze Kika blaguje . Myśle , tez mi nowina. Ale to blog nie blaga i to bardzo fajny. Pisz tak dalej. Uciski ode mnie i od Ali.
    Jurek

    Odpowiedz
  4. title="">

    Pyszna przyprawa w Walentynkowy poranek ten Pani wspominkowy wpis o panach różnych ! Czytam z uśmiechem i córkom też pokażę . Będę śledzić kolejne komentarze , życzę nadal tak pogodnego, życzliwego, choć zaprawionego czasem nutą ironiczną spojrzenia na to co wokół i dzielenia się pięknymi wspomnieniami. Pozdrawiam serdecznie !
    Marysia Turcza

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *