Moja lipa

Przyszło mi na myśl, żeby napisać co nieco o miejscu i środowisku, z którego pochodzę. Urodziłam się w Babicy, w niewielkiej wsi koło Rzeszowa. Ściśle mówiąc na świat przyszłam w Krakowie, bo do krakowskiego szpitala Mama przyjechała na poród. Ale od urodzenia mieszkałam wraz z rodzicami w niewielkim, raczej skromnym, ale przestronnym dworze w Babicy, położonym nad Wisłokiem.

Dwór zmn.

Posiadłość tę otrzymała moja Mama Mucha (właściwie Maria, ale zawsze nazywaliśmy ją Muchą) w posagu, od swojego dziadka Konstantego Pawlikowskiego, kiedy w 1913 roku wychodziła za mąż za Joachima (Chimka) Jarochowskiego, mojego ojca. Ojciec przybył w te strony z poznańskiego, gdzie jego rodzina miała gniazdo w majątku Sokolniki Małe.

Moi rodzice byli zgodnym i kochającym się małżeństwem. Kiedy po latach, znajomi zapytali Ojca jak on to zrobił, że tyle czasu żyli w zgodzie, Ojciec powiedział: „Ach to bardzo proste! W dniu ślubu umówiliśmy się z Muchą, co do jednego: o ważnych sprawach w rodzinie będę decydował ja, a o drobniejszych – ona. No i do tej chwili nie zdarzyła się nam ani jedna ważna sprawa!”.

Jednak na początku mieli problem. Nie mogli doczekać się dzieci, choć bardzo tego chcieli i modlili się o to żarliwie. Ojciec obiecał nawet sobie i Matce Bożej, że kiedy urodzi mu się dziecko, wystawi Maryi pomnik. Po czterech latach w 1917 r. modły zostały wysłuchane – urodziłam się. Ojciec słowa dotrzymał i w naszym parku urządził jeziorko z wysepką, na której stanęła figura Matki Boskiej. Szczęśliwymi kolejami losu pomnik ten zachował się do dziś. Mimo że przybyli tam Rosjanie, potem we dworze szereg lat była szkoła Milicji Obywatelskiej, a obecnie jest tam Dom Pomocy Społecznej dla przewlekle chorych psychicznie, park się zmieniał, drzewa rosły, albo były ścinane, ten zakątek pozostaje taki sam do dzisiaj. Świadek historii naszej Babicy.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Figura NMP w parku zmn.

Figura Matki Boskiej w parku, na cokoliku widoczny jest napis: „4.III.1917” – to data mojego urodzenia. Dokładnie tyle samo lat ma dąb, widoczny na wysepce do dziś.

            Nie dość na tym. Po moim urodzeniu ojciec zasadził przy dworze lipę. Kolejne dwie lipy zasadził po urodzeniu następnych dwojga dzieci, tj. Marii  Jarochowskiej, zwanej Mają, – w 1918 r. i Konstantego (Kota) – w 1920 r. Z tymi lipami wiąże się chyba jakaś ingerencja sił nadprzyrodzonych. Po śmierci Mai, pisarki i posłanki na Sejm, w 1974 roku, okazało się, że równocześnie przestała istnieć jej lipa. Następnie, po śmierci Kota (cenionego fotografika, redaktora czasopisma „Świat”) – w 1978 roku, jego lipę złamała trąba powietrzna. Jedynie moja stoi do dziś i ma się dobrze.

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Ja pod swoją lipą w Babicy

            Dawniej lipa ta stała w pewnej odległości od ściany domu. Jednak w późniejszym czasie dobudowano tu nowe pomieszczenia. Podczas prac przy fundamentach naruszono jej korzenie, tak, że nie wiadomo czy drzewo to przeżyje. Jakież było moje zdziwienie, gdy dowiedziałam się, że zdarzyło się to w tym samym czasie, kiedy leżałam w norweskim szpitalu z zapaścią serca i nie wiadomo było, czy przeżyję! Jak widać przeżyłyśmy obie.

21 myśli nt. „Moja lipa

  1. Kripero

    Ja, nie posadziłem Córce drzewa. Z lęku o to, co by to było, gdyby temu drzewu coś się stało :-). Dziś Córka ma 17 lat, a ja śmieję się z siebie samego…

    Odpowiedz
  2. Agnieszka

    Pani Kiko, wspaniale się Panią czyta!
    Też mam sentyment do pewnej lipy, co prawda nie posadzili jej w ogrodzie moi rodzice, a mój wuj 40 chyba lat przed moimi narodzinami, ale od dziecka to drzewo uwielbiam, właziłam nawet jako mała dziewczynka na nie i czytałam na gałęzi książki.

    Odpowiedz
  3. Karolina

    Pani Kiko, Czy ten dwór jeszcze w jakiejś formie istnieje?
    Świetnie się to czyta, proszę pisać i pisać:)
    Pozdrawiam Serdecznie

    Odpowiedz
    1. kika Autor wpisu

      Pani Karolino,
      przepraszam, że dopiero teraz odpowiadam na Pani pytanie. Dwór jest w dwóch miejscach; w moich wspomnieniach i pamięci innych osób oraz w realu (jak to się teraz mówi), a mianowicie na swoim miejscu czyli w Babicy pod Rzeszowem, jadąc w kierunku Czudca. Będę o nim więcej pisać na moim blogu, niech pani poczyta choćby dziś wieczorem.
      pozdrawia Panią
      Kika

      Odpowiedz
  4. Beata

    Witam Krajankę i serdecznie pozdrawiam z Rzeszowa:) Przy najbliższej okazji pojadę osobiście przyglądnąć się lipie i nie tylko.

    Odpowiedz
  5. Ewa

    Bardzo ciekawy blog i jeszcze ciekawsze wspomnienia na nim. Uwielbiam słuchać i czytać prawdę, a Pani wspomnienia nią są. Podziwiam i dziękuję Najwyższemu za to, że są na świecie jeszcze ludzie, którzy mimo „młodego” wieku potrafią przekazać tak ciekawie swoje przeżycia sprzed lat wykorzystując cuda współczesnej techniki. Czekam na dalsze Pani wpisy i serdecznie pozdrawiam.

    Odpowiedz
  6. Urszula

    Kochana Kiko
    od momentu przeczytania książki (a o Babicach słyszałam już podczas pobytu w Norwegii) myślę, aby odwiedzić Babice dwór i te magiczne drzewa (i jak nie wierzyć w przesądy).

    W Rzeszowie mam koleżankę i jak przyjedzie do Polski (mieszka w NY) mam zamiar ją odwiedzić aby zobaczyć Babice. Marzę o tym. Ula

    Odpowiedz
  7. Dorota

    Coz za wzruszajaca historia!

    Gratuluje bloga, zainteresowania nim i Pani osoba. Trafilam tu przez przypadek, blog polecony na Facebook przez znajoma. To moja pierwsza ale nie ostatnia wizyta. Czytam kolejne wpisy z zainteresowaniem i czysta ciakawoscia. Nie znalam historii Babicy a pochodze ze stron nie tak odleglych – z Jedlicza kolo Krosna.
    Obiecalam sobie, ze przy najblizszej wizycie w rodzinnych stronach, (mieszkam na stale za oceanem) musze koniecznie odwiedzic stary dworek i zobaczyc figurke Matki Boskiej na wyspie w parku.

    Zycze Pani wspanialych wrazen z tej formy komunikacji ze swiatem a nam, te strone odwiedzajacym,
    wielu jeszcze interesujacych wpisow.

    Serdecznie pozdrawiam,

    Dorota Pastuszak

    Odpowiedz
    1. kika Autor wpisu

      Pani Doroto, w Jedliczu skąd Pani pochodzi były dwa dwory. W jednym z nich bywała moja ciotka, Rena z Wiktorów jako rezydentka (przez parę miesięcy), a potem przyjeżdżała do Babicy. Piękne to okolice! Babica ma swoja stronę internetową, gdzie więcej się Pani dowie, zanim tam pojedzie. A Czudec jaki cudny – prawda? Zna Pani?
      Dziękuję za życzenia i pozdrowienia. Ja bym wciąż jakieś wpisy zamieszczała, tylko rodzina nie może nadążyć tego spisywać..
      serdeczności
      Kika

      Odpowiedz
  8. Dorota

    Droga Pani Kiko,

    Serdecznie dziekuje za odpowiedz.
    Tak, ma Pani racje.
    Palac Stawiarskich stal sie po wojnie siedziba szkoly podstawowej i liceum, pozniej juz tylko liceum im.
    M. Konopnickiej. Piekny gmach w uroczym parku. Tam spedzilam swoje szkolne lata.
    Czy wspominajac drugi dwor ma Pani na mysli dworek M. Konopnickiej w Zarnowcu? Tam z kolei bywala moja babcia czesto zapraszana przez p. M. Mickiewiczowa, corke poetki.

    Jesli chodzi o Babice, to poswiecilam wczoraj jej stronie internetowej sporo czasu. Niezwykle ciekawa historia i zwiazani z nia ludzie.

    Serdecznie Pania pozdrawiam,
    Dorota Pastuszak

    Odpowiedz
  9. Agnieszka Marcisz

    Droga Pani Kiko!
    Życzę Pani wszystkiego najlepszego z okazji 96 Urodzin! Dużo zdrowia, uśmiechu, słońca na co dzień!

    Odpowiedz
  10. Małgorzata

    Bardzo miło czyta mi się Pani wpisy i wspomnieniami wracam do swojego dzieciństwa i wakacje spędzane u mojej babci. Wtedy nie było internetu, telewizji a wszystko było takie piękne. Mieszkam w Rzeszowie i często przejeżdżam przez Babicę jednak nie wiedziałam, że ma takie magiczne miejsce. Z pewnością odwiedzę Pani dwór z moimi dziećmi opowiadając im Pani historię bo jest piękna.

    Odpowiedz
  11. Gosia

    Pani Kiko

    Płakałyśmy z mamą jak bobry czytając tę piękna opowieść o upragnionych narodzinach dziecka, o figurze Matki Boskiej. Miała Pani wspaniałego ojca 🙂

    Odpowiedz
  12. Zdzisław

    Witam Panią i Cała Rodzinę jako rodak z Babicy! Serdeczne pozdrowienia od miejscowej społeczności. Ciesze się, że wiele z historii Babicy zostało uratowanie, także dzięki Pani. Mam zapytanie? W swojej książce Pani nie wspomina o zamordowanych w pobliskim lesie przez Niemców ok. 50 osób? Czy coś pozostało z tamtego okresu w pamięci i skąd pochodzili ci zamordowani? Będę wdzięczny za odpowiedź. Życzę dobrego zdrowia

    Odpowiedz
    1. kika Autor wpisu

      Szanowny Panie Zdzisławie,
      miło mi, że Pan nawiązał ze mną kontakt. Na moim blogu o Babicy nie piszę zbyt często, ale jest to mój ulubiony temat. Natomiast Pana strona o Babicy jest dla mnie i mojej rodziny niezwykle ciekawa. Co do Pańskiego pytania samo zdarzenie pamiętam bardzo dobrze bo odbiło się szerokim echem w całej naszej babickiej społeczności. Był to jedyny przypadek w czasie okupacji zbiorowych egzekucji na naszym terenie. O ile inne egzekucje były przez Niemców nagłaśniane aby siać postrach, to ta utrzymana była w zadziwiająco ścisłej tajemnicy. Działo się to w naszym lesie, pd osłoną nocy. Przywieziono tam ciężarówkami kilkudziesięciu Polaków w mundurach wojskowych (chyba) i sami oni wykopali dla siebie groby. Miejscowa ludność ponoć już tej samej nocy próbowała odkopać ciała, aby sprawdzić czy to nie aby ich bliscy. Wydaje mi się, że byli to więźniowie (jeńcy?) nie z Rzeszowa. lecz z okolic Łańcuta. Ale nie wiem skąd to wiem. Czyli, niestety nie bardzo odpowiedziałam na Pańskie pytania. Upływ czasu oraz to, ze Niemcy trzymali w tajemnicy tą wstrząsającą zbrodnię, sprawiły, że niewiele pamiętam.
      Pozdrawiam Pana bardzo serdecznie jak również całą babicką społeczność
      Kika

      Odpowiedz
  13. Dorka DOO

    Piękną historię pani przedstawiła. Poryczałam się czytając o pani rodzicach i obietnicy ojca . Niesamowicie to piękne. Chciałabym znaleźć się koło tej figurki Matki Bożej i pomodlic sie do Niej. Póki co czynic to będę na odległość. Pozdrawiam serdecznie.

    Odpowiedz

Pozostaw odpowiedź kika Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *