Pieniny i pedagogika

Rodzina wróciła z wakacji w Pieninach, wśród nich moja pełnoletnia, piękna, hiszpańska prawnuczka Surya-Gabriela, zachwycona tymi górami. Obejrzałam z wielką przyjemnością zdjęcia stamtąd, w tym specjalnie dla mnie zrobione zdjęcia Dworku Cisowego ze Sromowców Wyżnych. Znam to miejsce świetnie, gdyż trzy lata mieszkałam tam w internacie i chodziłam do szkoły prowadzonej przez Olgę Małkowską, twórczynię harcerstwa, pedagoga i wyjątkowego człowieka.

Gaździna - Olga MałkowskaOlga Małkowska zwana Gaździną

Do szkoły tej chodziły dzieci z tzw. dobrych rodzin, na przykład syn pisarki Marii Kuncewiczowej Witold, czy Malina Retinger, córka sławnego Józefa, która potem walczyła w II wojnie i pracowała w służbie zdrowia. Była też tam Haneczka Olechnowicz, wybitna psycholog, którą wspominam bardzo ciepło, a moja synowa wprost ją uwielbia! Zadaniem tej szkoły było uspołecznienie nas wszystkich, a także usportowienie, rozwój fizyczny, co w owych czasach było bardzo postępowe. Jazdy na nartach uczyła nas prawdziwa Szwajcarka, która jeździła genialnie! Przy okazji uczyła nas jodłowania, co nas ogromnie bawiło.

Cisowy Dworek raport pod sztandarem

System uczenia, tak zwany Model Daltoński, też był postępowy i polegał na indywidualnej pracy z uczniem. Odchodziło się od systemu podziału uczniów na klasy i sztywnego programu, na rzecz pracy w tzw. pracowniach, w których zajmowaliśmy się rozwiązywaniem problemów pod kierunkiem tutorów, czyli mistrzów. Trzeba było to wszystko raportować na piśmie. Efekt był taki, że zwykle nie nadążaliśmy z programem oficjalnym, ale myśleliśmy samodzielnie i odnajdowaliśmy swoje pasje. Dodatkową atrakcją były wspaniałe Pieniny, które nas otaczały i które przeczesaliśmy tam i z powrotem wiele razy w różnego rodzaju podchodach. Ubawiło mnie jak moje prawnuki z przejęciem opowiadały o trudach podejścia na Trzy Korony i Sokolicę, gdyż bywałam tam przynajmniej raz w miesiącu. Nie mówiąc o spływaniu Dunajcem oraz kąpielach w jego zimnych wodach. Dla Hiszpanów – nie do przejścia!

Spływ Dunajcem do Krościenka 1931Spływ Dunajcem do Krościenka

Z przyjemnością zobaczyłam na zdjęciach, że zarówno Orle Gniazdo jak i Cisowy Dworek są pięknie odremontowane i spełniają swoje zadanie, a idea Małkowskich wciąż żyje. Olga Małkowska była osobą mądrą i prawdziwie złotoustą. Zabierała nas na wycieczki, zatrzymywaliśmy się w pięknym miejscu i ona tam wygłaszała jakieś ważne przesłanie albo rodzaj modlitwy. Były to chwile kształtujące w nas hart ducha, odpowiedzialność i troskę o drugiego człowieka. Sama Olga miała szerokie kontakty w świecie i na przykład za Jej sprawą hojnymi darczyńcami dla idei była rodzina Violetty Mason, Angielki zamężnej z doradcą króla. Opowiadał mi z rozbawieniem Lutyk Małkowski, syn Olgi, jak kiedyś przyjechał do Anglii i zatrzymał się jak zwykle u tej Violetty. Jej akurat nie było w domu, gdy zadzwonił telefon i głos w słuchawce zapytał o jej męża. Lutyk odparł, że go nie ma w domu i zapytał „Kto mówi?”, aby móc przekazać wiadomość. „George” – odparł rozmówca. „Ale jaki George, proszę podać nazwisko”. A głos na to po krótkiej chwili: „George VI”. Kto taki? – zapytał Lutyk. W odpowiedzi, zdumiony usłyszał już lekko zniecierpliwiony głos „George VI, król! Proszę o zwrotny telefon”.

Violetta MasenDruhna Violetta Mason

Coś musiało być w atmosferze tego Cisowego Dworku, że nawet mniejsze dzieci dobrze się tam czuły, a my, mimo tęsknoty za domem, również chętnie po wakacjach wracaliśmy do niego. Moja siostra jeździła tam na wakacje nawet już po skończonej edukacji, aby pomagać przy młodszych dzieciach. Na śniadanie jedliśmy zawsze i bez szemrania mamałygę z cukrem, czyli rozgotowaną kaszę kukurydzianą, której w innych warunkach nikt by nie tknął!

Co do systemu nauczania i wychowania uważam, że spełnił swoje zadanie, chociaż ten Daltoński okazał się zbyt czasochłonny i potem zwyciężyło realizowanie tzw. programu nauczania. Nie jestem specjalistką w tym względzie, ale wydaje mi się, że zmuszanie do nauki nie ma sensu, lepiej rozwijać zainteresowanie nią, co w tamtej szkole się udawało. Traktowano nas poważnie, nie trzeba było się wstydzić żadnego pytania, wysoko punktowana była samodzielność i aktywność własna. I ta ostatnia według mnie jest najważniejsza w życiu.

Cisowy Dworek 2Cisowy Dworek obecnie

6 myśli nt. „Pieniny i pedagogika

  1. Krzysztof F.

    Droga Kiko! Przed „chwilą” przeczytałem z przyjemnym zaciekawieniem szereg Twoich poszczególnych spostrzeżeń. W najbliższym czasie wrócę jeszcze do tego o Nowym Jorku, gdyż dokładnie od 35 lat jest to ważne miasto w moim życiu. Za kilka godzin pójdę na nowy film Woody’ego Allena – podobno dzięki Bogu znowu po części nowojorski. Ale o tym wkrótce.
    Teraz tylko podkreślam swoje odrębne, by tak rzec, zainteresowanie Olgą Małkowską i Waszymi stosunkami. Muszę szczerze rzec, że nigdy nie bylem jednostronnym miłośnikiem harcerstwa, ale tym bardziej chętnie posłucham dodatkowo Twoich wspomnień i wrażeń. Ciekawe myśli, takoż zdjęcia. Jeśli więc pozwolisz, w stosownym momencie zapukam (zadzwonię) do Was i przy filiżance kawy… Do zobaczenia!
    P.S. Serdeczne pozdrowienia dla mojej „starej” bądź to bądź sąsiadki, Surii-Gabrieli. Nie było czasu na żywszy kontakt, ale mam nadzieję następnym razem.

    Odpowiedz
  2. Ewa L.

    Kiko Kochana,
    Jestem zachwycona Twoim blogiem, jego świeżością i humorem. Mój Mozilla Firefox ma na stałe otwarte okienko na „Moje pierwsze 100 lat” i codziennie sprawdzam, czy jest już coś nowego, a jak nie ma nic przez kilka dni, to jakoś mi smutno… Nie piszę komentarzy zbyt często, ale jestem Twoją wierną czytelniczką! Niestety w tym roku nie przewidziałam podroży do Polski, ale następnym razem oczywiście zaglądnę do Was, by Cię osobiście uciskać.

    Odpowiedz
  3. zolwik

    No ja tez sie czesto nie odzwyam w komentarzach ale czytam zawziecie i mam w ulubionych. 🙂 Kocham historie ale nie taka ktora trzeba wkuwac w szkole (po co kuc daty?) tylko taka niby prosta ale jakze ciekawa. Buziaki!

    Odpowiedz
  4. Basia

    Pani Kiko! Dzis głosno o Babicy, w bardzo smutnym kontekscie, a moje pierwsze skojarzenie na hasło Babica- to Pani i Pani blog! Zaglądam kilka razy dziennie…Pozdrawiam serdecznie!

    Odpowiedz
  5. Karolina

    Druhno Kiko!

    Bardzo dziękuję za ten wpis! Czekałam na niego. 🙂 Czytałam trochę o Dworku, ale nie miałam pojęcia, że była to szkoła tak postępowa. Zazwyczaj opisywana bywa tak, jak na aktualnej stronie internetowej „Orlego Gniazda” (http://orange.orlegniazdo.eu/portal/galeria_cisowy_dworek): „Była to szkoła pracy harcerskiej dla dzieci niezamożnych i zaniedbanych pod względem zdrowotnym lub wychowawczym”. Dobrze móc zaczerpnąć informacji z pierwszej ręki.

    Pozdrawiam serdecznie. Czuwaj!

    Odpowiedz
    1. Kika

      Czuwaj! Cieszę się, że jest Pani rada z mojego wpisu.. Rzeczywiście „praca harcerska” pod kierunkiem Olgi Małkowskiej obejmował również dzieci zaniedbane i ubogie. Szczególnie podczas akcji letniej w których wychowankowie szkoły tacy jak ja brali udział opiekując się nimi. Taka to była idea. Ale ponieważ nauka w szkole była płatna, więc w trakcie roku szkolnego korzystały z niej dzieci z rodzin zamożniejszych. W ogóle szkół nie było tak wiele jak dziś, a dwory rozproszone, stąd nauka w szkołach z internatem była dość powszechna od wczesnych lat życia. W latach jeszcze młodszych korzystało się z nauki od guwernerów zatrudnianych we dworze. Podobno wraca taka możliwość i są takie pomysły! Stare idee co jakiś czas wracają w odświeżonej formie. Tak się ten świat kręci! Pozdrawiam Panią serdecznie!
      Kika

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *