Podróże – Paryż mon amour.

Pisałam już o wyjazdach w młodości, a także o tych z biurem podróży, najchętniej jednak wyjeżdżałam do przyjaciół w różnych ciekawych miastach i w ten sposób zwiedziłam kilka krajów w Europie. Zaczynając od stolic, wiele razy bywałam w Warszawie, gdzie mam rodzinę, ale wtedy wcale nie oglądałam miasta, gdyż nie ono było moim celem. Parę lat temu dopiero będąc na ślubie Kajetana Małachowskiego, rozejrzałam się po Placu Zamkowym, a potem po Krakowskim Przedmieściu i muszę przyznać, że są bardzo ładne, a Warszawa bardzo zyskała w ostatnich latach, chociaż gdzie jej tam do Krakowa!

Pierwszym miastem Europy, które zobaczyłam bliżej był Paryż. Miasto bardzo mi bliskie, gdyż znali go moi rodzice, bywała w nim moja siostra oraz ci szczęśliwcy, którym dane było wyjechać do niego choćby na pewien czas. Po drodze wprawdzie przejeżdżałam przez Amsterdam, gdzie dopłynął mój prom z Norwegii, ale widziałam to miasto, skądinąd bardzo malownicze, tylko z okien samochodu pewnego Holendra, który mnie odebrał, a następnie wsadził do pociągu do Paryża. W pociągu, zmieniłam ubranie na to, w którym występowałam w Piwnicy, czyli cylinder, bryczesy i buty z cholewami. Przerażonym moim wyglądem współpasażerom Francuzom wyjaśniłam, że odbierze mnie przyjaciel, z którym robimy sobie zawsze żarty. A chodziło o to, że Hubert Niewęgłowski, który na mnie miał czekać, wątpił, czy aby mnie pozna. Zapewniłam go, że będę ubrana tak, jak mnie widział ostatni raz (a było to w Piwnicy pod Baranami, gdzie występowałam w kabarecie). Gdy mnie zobaczył, ani okiem nie mrugnął, nic nie skomentował i dopiero potem przez telefon ludziom opowiadał jak się ubrałam.

Kika w Paryżu

Paryż był dla mnie prawdziwym cudem jak idzie o architekturę. Ja byłam cięta na muzea i miałam szczęście, gdyż akurat przyjechała wielka wystawa Tutenchamona oraz skarbiec i wiele egipskich zbiorów, które obejrzałam sobie dokładnie. Pamiętam ten wspaniały widok z Bazyliki SacréCœur, Notre Dame, Sekwanę i urzekającą atmosferę miasta. Korzystne było to, że mogłam się dogadać po francusku, więc byłam niezależna. Obiecałam sobie, że tam jeszcze wrócę.

Gdy po latach, będąc już w Norwegii na dłużej, poznałam rodzinę Blanc’ów w Stavanger, okazało się, że rodzice Christiana mieszkają w Paryżu (rodzina jego dziadka wywodziła się z Polski). Gdy pojechałam znów do Paryża, oni mi pomogli w organizacji tego pobytu, zaprosili do siebie, gdzie poznałam ich drugiego syna. Cały Paryż już do mnie należał, wiedziałam gdzie się ruszyć, a z literatury i przewodników – co zobaczyć. Wtedy chodziłam po galeriach, oglądałam katedrę i wszystko, co najpiękniejsze.

Pamiętam jeszcze jeden pobyt w Paryżu u brata „wujku Jurku” (Jerzego Cabana), który ugościł mnie z Jaszą i pokazał miasto od innej strony: knajpek, kafejek i rozmaitych atrakcji. Bardzo ich ubawiła moja dewiza turystyczna, aby podczas zwiedzania oglądać: góry od dołu, kościoły z zewnątrz, a knajpy od wewnątrz. Tak naprawdę nie jest to ważne, co i w jaki sposób – ważne by w dobrym towarzystwie! A wtedy w Paryżu tego nam nie brakowało.

Jedna myśl nt. „Podróże – Paryż mon amour.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *