Podziękowanie

Pragniemy tu, na blogu Kiki gorąco podziękować wszystkim, którzy towarzyszyli nam w ostatnich chwilach życia oraz w pożegnaniu naszej mamy, teściowej i babci i prababci Kiki. Były to bardzo trudne dni, gdy zdaliśmy sobie sprawę, że mobilizacja do życia trwała krótko i siły Ją opuszczają. Najgoręcej dziękujemy Ani, opiekunce Kiki, która z wielkim oddaniem, wyczuciem i miłością, była przy Niej do końca. Gdy w lecie, chwilę nas nie było, wspierały Anię  kochane sąsiadki Ewa i Wiera, dzięki którym radziła sobie lepiej. Zaglądali też przyjaciele: Teresa Jaśkiewicz, Romkowie, których obecność koiła Jej ból i niepokój. Dziękujemy Wam bardzo! Wiemy, że robiliście to dla Kiki, ale my byliśmy spokojniejsi o Jej samopoczucie.  Gdy ono się bardzo pogorszyło niezwykle wspierający byli opiekunowie z Hospicjum św. Łazarza, szczególnie siostra Bronia. Ich misją jest nie tylko przyniesienie ulgi choremu, ale też wsparcie dla rodziny. Dzięki nim nabywaliśmy umiejętności, aby stawiać czoła temu, co najgorsze. Dziękujemy.

W ostatnich miesiącach czy tygodniach, nie mogliśmy pogodzić się z tym, że nie nadążamy z różnymi udogodnieniami dla Kiki. Gdy skończył się remont łazienki, zaplanowany dla Jej wygody, Kika właściwie nie miała już siły z niej korzystać. Kupowane dla Jej komfortu różne rzeczy, wkrótce już nie były potrzebne, gdyż ostatecznie przestała się podnosić. Nawet telewizja i muzyka przestaly Ją cieszyć. I przestala też czekać na ludzi. Wtedy już było naprawdę niedobrze…

Zaglądali do Niej sąsiedzi, jasne było dla wszystkich, że trzeba się żegnać. Goście w ostatni czwartek, byli Jej gośćmi. Ostatni raz podpisała dawno im obiecaną książkę. Ostatni wpis na blogu dyktowany był w sobotni wieczór, w jednej z ostatnich, dłuższych rozmów z synową. Udawało nam się jeszcze razem żartować z poważnych,  wydarzeń z poprzedniego dnia, z „wielkiego zgromadzenia” – jak mówiła – przy Jej łóżku. Udało się zapowiedzieć (przyjęła to z chęcią) kolejne odwiedziny przyjaciół, którzy jednak już nie zdążyli. Niedługo potem kontakt z Nią się urwał. Pozostało czuwanie, przynoszenie ulgi, podanie tlenu. Niecałą dobę potem już i to było zbędne. Chociaż byliśmy wszyscy przy Niej, nie wróciła do nas.

Wtedy doświadczyliśmy wielkiej pomocy od kolejnych przyjaciół, właścicieli firmy „Karawan”, którzy pomogli nam przebrnąć przez ostatni etap. Dziękujemy Ani i Zbyszkowi Baranowi z całego serca. Mistrz ceremonii pan Miśkowiec oraz Jaś Güntner, jeden z najstarszych krakowskich przyjaciół Kiki, przygotowali, a następnie wygłosili piękne, wzruszające mowy, podczas których ludzie się uśmiechali, nie kryjąc tego wcale, choć to przecież pogrzeb! Janku Drogi, dziękujemy Ci ogromnie za to słowo o Kice i wszystkie słowa Twoje słowa, które dostawaliśmy od Ciebie w tym czasie.

Na pogrzeb przyszło bardzo wiele osób. Wszystkim bardzo dziękujemy. Przedstawiciele Polonii ze Stavanger przywieźli piękny wieniec. Już wcześniej, tego lata – jakby czuli, że trzeba się śpieszyć – odwiedziło Kikę kilku Norwegów, Jej najbliższych przyjaciół, kiedyś zaangażowanych w akcję pomocy dla Polski. Niespodziewanie przyjechała Randi Tangen, wierna przyjaciółka (na zdjęciu poniżej), która kiedyś, osobiście odwiedzała polskie rodziny, przywożąc im dary w tamtych trudnych czasach.

Kika i RandiTeraz sprawiła wielką radość Kice, która ku własnemu zdumieniu przypomniała sobie język norweski. Był też Romek B., który wspierał Kikę po wypadku w Norwegii oraz w innych kłopotach, a dzięki któremu możemy myśleć, że mamy tam kogoś bardzo bliskiego. Przyjechał również Helge, który Ją przed laty zaprosił do Norge. Trudno opisać radość z ich spotkania po latach. Dobrze, że zdążyli… Nas z kolei wspierali przyjaciele, oczywiście drodzy czwartkowicze, a wśród nich nieoceniona Zosia Ociepka, która zrobiła dużo ciast na rodzinne spotkanie po pogrzebie. Okazało się, że bardzo pokrzepiło wszystkich i aż głupio to pisać – zniknęło do okruszka. Wielkie dzięki dla wszystkich.

Podczas pogrzebu, Piwnica pod Baranami dała prawdziwy koncert miłości. W trakcie konduktu grali jazz, tak jak pragnęła Kika, a potem zaśpiewali tak pięknie, że ciarki po plecach przeszły. Ludzie w zachwycie słuchali najpierw Oli Maurer, śpiewającej wiersz Haliny Poświatowskiej o przemijaniu, a potem całego Zespołu, któremu uwielbiana przez Kikę rodzina Półtoraków, przygrywała z sercem i gazem. Wszystkim bardzo serdecznie dziękujemy! Już zresztą wcześniej dyrektor Piwnicy, Bogdan Micek dał nam wielkie wsparcie w organizacji pogrzebu. Wspaniale nagłośniono cmentarz. Piwnica nagrała ceremonię pogrzebu, można ją oglądać na You Tubie pt. „Pożeganie Kiki”. Bardzo dziękujemy za to w imieniu rodziny oraz przyjaciół, którzy nie mogli dotrzeć na miejsce.. Bardzo gorąco dziękujemy całej kochanej Piwnicy! Wiemy też, że obrazy Kiki będą stanowiły dekorację sceny podczas zbliżającego się koncertu dla Piotra, który odbędzie się 7 września w teatrze im. J. Słowackiego. Będziemy tam razem dla Piotra, dla Kiki, Janinki, Krzysia, Wieśka, Haliny i innych. W ten sposób Im też podziękujemy za to, że byli z nami w tak niepowtarzalny sposób!

Kika z Piotrem  Kikaw Teatrze Słowackiego

Jedna myśl nt. „Podziękowanie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *