Polacy nie gęsi

Często mnie ludzie pytają, jakiej ja właściwie jestem narodowości. Urodziłam się przecież w 1917 roku w Galicji jako poddana cesarza Franciszka Józefa, a więc właściwie Austriaczka. Chodząc do szkoły we Lwowie musiałam nauczyć się języka ukraińskiego, który zdawało się na maturze, podobnie jak polski. Po odzyskaniu niepodległości, przez następne 50 lat mieszkałam w Polsce, a kolejne 40 – w Norwegii, gdzie uzyskałam obywatelstwo norweskie. Teraz, co prawda wróciłam do Krakowa, ale bywa, że mają ludziska mętlik.

Odpowiedź jest prosta: jestem Polką z krwi i kości, a w Norwegii (którą zresztą bardzo kocham!) tylko mieszkałam, pracowałam, tworzyłam (tam powstały moje obrazy).

Nieraz się ktoś dziwił, że mieszkając tak długo za granicą, mówię tak dobrze po polsku. A ja zawsze strasznie się śmiałam z tych rodaków, którzy ulegali modzie i na przykład przed wojną popisywali się swoją francuszczyzną w towarzystwie (dla podkreślenia przynależności do odpowiedniej klasy społecznej).  A jeszcze bardziej mnie raziło, gdy rodacy,  po pół roku wyjazdu z Polski zapominali ojczystego języka lub ubarwiali go obcym. Pamiętam, gdy kiedyś w Stanach znajoma Polka przywitała mnie słowami: „Good, że jesteś. Włóż kota do klozetu”. Zrazu nie zrozumiałam, o co chodzi, ale okazało się, że to ten słynny połlisz-inglisz wyrażający w zniekształconej formie zwrot: „put coat into the closet” czyli „schowaj płaszcz”. Albo inne: „luknij na korner czy nasza kara tam stoi” (look – patrz, corner- róg, car – auto)  Teraz wiem, że jeśli ktoś zapomina naszą piękną mowę, to znaczy, że po prostu nigdy zbyt dobrze po polsku nie mówił.Tabl_Reja_wNaglowicach

Nasuwa mi się tutaj ciągle aktualny, jak się okazuje, cytat z Mikołaja Reja,  „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”. Nie oznacza to jednak, iż nie powinno się tracić dumy narodowej z tego powodu, że wyjeżdża się z ojczyzny. Mnie się udało nie stracić, a Rej najwyraźniej się togo obawiał.

12 myśli nt. „Polacy nie gęsi

  1. Maga

    Pani Kiko, ale Pani miała ciekawe życie i kompletnie inne od tego co wspominają moi dziadkowie o tamtych czasach. Dokładnie przeczytam całego bloga, jest arcyciekawy. Mieszkam w Rzeszowie, pochodzę z Lutoryża k.Rzeszowa, więc „rzut beretem” od Pani Babicy. Pozdrawiam!

    Odpowiedz
  2. Duszyczka

    Norwegia jest piękna!
    Ma Pani rację, wielu Polaków (szczególnie teraz, gdy wiele osób wyjeżdża za chlebem), zapomina o naszym ojczystym języku ale proszę również zwrócić uwagę ile osób mieszkających w Polsce nie dba o język. Gdy czytam jak młodzież bądź dorośli piszą, jestem w szoku!
    Owszem, każdemu zdarza się zrobić błąd ale pisząc, np. „Ktura godzina, muszę iść po swoje żeczy”, aż oczy bolą…
    Cytat „A niechaj narodowie wżdy postronni znają, iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają”, idealnie pasuje do „Cudze chwalicie, swego nie znacie. Sami nie wiecie, co posiadacie”!
    Pozdrawiam ciepło:)

    Odpowiedz
  3. Kika

    Bardzo Pani dziękujemy z ten film o Norwegii. Mama i mój mąż wprawdzie nie widzieli go jeszcze (On jest w Warszawie, Ona dziś odmówiła wstania z łóżka). Oglądałam go sama już 3 razy, a ponieważ nie udało nam się dojechać aż tak daleko na północ Norge, tym cenniejszy ten zapis. I jeszcze Tromso, miasteczko w którym pracował mój ukochany terapeuta rodzinny , Tom Andersen. Marzę o tym, żeby z drużyną naszych wnuków (Kiki prawnuków) wyruszyć na Lofoty, po drodze połazić po górach, wpaść w ubraniu (na goło za zimno) do fiordu, jak już raz mi się zdarzyło (ten fiord), i na koniec zobaczyć tę zorzę. Jeszcze raz dziękuję, jutro czwartek, zasiądziemy wszyscy przed ekranem i obejrzymy to cudo raz jeszcze!
    Wyrazy wdzięczności dla Pani
    synowa Kiki

    Odpowiedz
  4. Małgorzata Szaszkiewicz

    Pani Kiko,
    Obserwując moich bliskich, którzy po kilku latach przebywania za granicą „zapominają” poprawnej mowy Polskiej, zastanawiam się czy to nie jest przypadkiem jakaś nowa moda?!

    Pozdrawiam serdecznie, tym bardziej że nazwiska mamy takie same.
    Małgorzata

    Odpowiedz
  5. kika Autor wpisu

    Pani Małgorzato, pewnie ma Pani rację i trochę mody w tym jest. I swoistego snobizmu, żeby zaznaczyć, że się mieszka w „wielkim świecie”. Takim światem dla Polaków była i chyba wciąż jeszcze jest Ameryka. Moda minie, byle język nie został zubożały u danego człowieka! Im ktoś lepiej wykształcony, tym bardziej dba o język. Trzeba mieć nadzieję, że skoro naród ruszył do szkół i to wyższych – będzie lepiej w dziedzinie języka.
    Co do Szaszkiewiczów jest ich sporo, mój starszy syn i wnuk badają swoją gałąź (z miejscowości Ładychy daleko na wschodzie chyba dawnej Rusi)
    pozdrowienia serdeczne dla Pani i innych Sz.
    Kika

    Odpowiedz
    1. Oksana

      Доброго дня!
      Уточніть, будь ласка, що саме пов`язує Вас з місцевістю Ладиги? Дуже цікаво дізнатись, бо я там народилась і там проживають мої батьки.
      Дуже дякую!

      Good day!
      Could you please clarify how exactly are you related to Ladyhy locality? Its very interesting for me, as I was born there and my parents live there.
      Thank you!

      Witamy!
      Proszę podać co łączy Cię z miejscowości Ladyhy? Interesujące jest to, aby wiedzieć, bo urodził się tam i mieszkają moi rodzice.
      Dziękuję!
      (Pytam o przebaczenie za mój biedny polski przez tłumacza Google)

      Odpowiedz
  6. Ł.

    Witam,

    choć różni nas wiek, to mamy jednak wiele wspólnego. Wrażliwość na sztukę, tradycję i nasz Kraj. Również byłem na emigracji, wiem co to znaczy tęsknić za rodzinnym domem…wiem też, że właśnie tutaj, w Polsce jest moje miejsce na ziemi. Serdecznie dziękuję za każde słowo na tej stronie. Niektóre zdania i zdjęcia, zapierają dech w piersiach, a w oku kręci się łza. Jest Pani wyjątkową osobą. Z niecierpliwością czekam na kolejne wpisy. Serdecznie i gorąco pozdrawiam.

    Odpowiedz
    1. kika Autor wpisu

      Dziękuję za słowa uznania. Niech Pan pamięta, że wieki i płeć to nie są zasadnicze różnice dzielące ludzi. Przeciwnie mogą ich wspaniale zbliżać i łączyć. Najtrudniejsze do przejścia są przekonania i poglądy. Ale jak człowiek jest otwarty na świat i uznaje, że ludzie różnie myślą to jest podstawa do porozumienia. Pozdrowienia
      Kika

      Odpowiedz
  7. Justyna

    Pani Kiko!

    Niech mi Pani wybaczy, ale pozwoliłam sobie zacytować ten wpis na portalu społecznościowym.
    Na co dzień pracuję za granicą, w POLSKIEJ grupie. Słowa, takie jak: changing room, store, basement, gift, sorry, są nagminnie wrzucane do polskiej mowy. Czasem mam wrażenie, że ludzie z pracy, po prostu wstydzą się używać mowy ojczystej, bo to nie modne.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *