Ryszard Horowitz w Krakowie!

Znów czas poleciał do przodu i nie da się go dogonić. Majówka, na którą wszyscy czekają, gdzieś wyjeżdżają, biegają, na coś się umawiają, już dawno za nami. Miło wspominam te dni, gdyż codziennie zjawiał się ktoś z Warszawy, a na koniec nasz przyjaciel, specjalista od inkunabułów, Michał Spandowski, załapał się na wystawę Ryszarda Horowitza, na którą naturalnie też się wybrałam do Pałacu Sztuki.  I powiem wam, że nie żałuję, bo było to wydarzenie na wielką skalę!

Kika i HorowitzSpotkanie na wernisażu w 2014 r

Był cały Kraków – kto żyw przygnał na wystawę. Było masę zdjęć Ryśka, był on sam z rodziną i wielką świtą krakowskich VIP-ów. Nieoceniony Jurek Vetulani zdobył dla mnie katalog z wystawy, a bardzo uprzejmi i przystojni młodzieńcy wnosili mnie na wózku  i znosili z wysokich schodów. Nad wszystkim czuwał mój ukochany wnuk Piotrek, dzięki któremu mój wózek nie został zadeptany w tłumie.

HorowiyzZdjęcie z plakatu na wystawę

Rysia Horowitza znam jeszcze z czasów krakowskich, gdy był nastolatkiem i nic nie zapowiadało, że dojdzie do takiego poziomu artyzmu w fotografii. Chodził do szkoły, interesował się sztuką. Był prześlicznym i bardzo miłym chłopcem. Poznałam też jego uroczą siostrę i nie muszę zapewniać jak błogosławiliśmy los, że ta rodzina wyszła żywa z wojny. Ryszard, już, jako dorosły człowiek, opowiadał mi z czułością o swojej mamie. Zapamiętałam np., że gdy ją odwiedził chyba w Wiedniu, zachęcała go by jadł sardynki zapewniając, że są „zagraniczne”.

IMG_0567nasze spotkanie po wielu latach – kilka lat temu w Krakowie

Jego samego spotkałam w Nowym Yorku, gdzie wybraliśmy się do wielkiego, kilkupiętrowego sklepu z aparatami fotograficznymi, kamerami etc. Potrzebowałam jakiegoś obiektywu dla syna Jaszy i Rysiek znalazł go, wybrał, a zamiast zapłacić podpisał jakiś świstek. Gdy pytałam go czy nie ma karty, czemu nie dał czeku, mruknął tylko, że „znają go tutaj i ani karty, ani niczego nie potrzebuje”. Zażartowałam, że gdybym wiedziała, poprosiłabym o dużo więcej, wyobrażając sobie, że on nie musi wcale za to płacić! Rysiek był dla mnie bardzo uczynny i miły. I zawsze z tym nieśmiałym uśmiechem, który mu do dziś pozostał, a który jest chyba zasłoną dla przeżyć i uczuć, których nie ujawnia. Teraz na wystawie, wyglądał na bardzo skrępowanego własną wielkością.. Cieszę się, że ma szczęśliwą rodzinę, śliczną i przemiłą żonę i że jego zdjęcia dają ludziom tyle pięknych, mocnych wrażeń.

IMG_0571na poprzedniej wystawie w Krakowie, Ryszard z żoną

Na wystawie spotkałam też Jurka Fedorowicza, aktora, działacza społecznego i polityka, który siedział ze mną dłuższą chwilę. Mogłam powspominać odległą przeszłość, np. o tym, że gdy rodziłam mojego Maćka na ziemi kłodzkiej, pan Jerzy urodził się w tym samym miejscu i w tym samym czasie! Pamiętam, ile razy przyjechałam z Norwegii, zawsze się gdzieś z nim spotkałam, najczęściej na jakimiś wydarzeniu ważnym dla Krakowa. I zawsze witamy się serdecznie jak starzy przyjaciele, jakby wyczuwając, że na podobnych sprawach nam zależy. Tym razem pan Jerzy pokazywał wszystkim zdjęcia swoich wnuczek w telefonie komórkowym. Pomyślałam sobie, że kolejna rzecz go łączy z moim synem, poza miejscem i czasem narodzin, to jest miłość do dzieci i w ogóle do ludzi!

jerzy fedorJerzy Fedorowicz taki, jaki jest

Jeszcze przed oczami przesuwają mi się twarze przyjaciół spotkanych na tym wernisażu: siostry Leszczyńskie, Joanna Ronikierowa i jej córka Kasia, cała rodzina Vetulanich, Irena i Jacek Nalepowie i wiele innych. Tylko nikt z naszych nie zrobił mi żadnego zdjęcia! Ale zmyślna żona mojego wnuka, znalazła jedno zdjęcie w internecie, więc zamieszczam je na początku niniejszego wpisu. Dziękuję Lucynko!

3 myśli nt. „Ryszard Horowitz w Krakowie!

  1. beata

    Kika, czy ty kogos NIE ZNASZ???? Zycie otoczylo Cie mnostwem pieknych, ciekawych, czasami i pieknych i ciekawych ludzi a ty zawsze pieknie i ciekawie o nich opowiadasz. Uwielbiam czytac, sluchac twoich pikantnych (ale zawsze serdecznych) anegdot o ludziach blizszych i dalszych. Nikt Ci nie zrobil zdjecia, bo mnie tam nie bylo…..calusy

    Odpowiedz
  2. Krakus

    Pani Kiko, też byłem na tej wystawie i z tego co pamiętam, flesze fotoreporterów błyskały najbardziej gdy p.Horowitz wchodząc do Pałacu Sztuki zatrzymał się przy wózku, na którym siedziała Pani.
    Słyszałem wtedy wiele szeptów: „kto to jest?”, „kim jest ta Pani?”.

    Tak więc zdjęcia na pewno są, trzeba tylko popytać dziennikarzy.

    Pozdrawiam!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *