Skarby dzieciństwa

Zastanawiam się niekiedy, skąd wzięło mi się upodobanie do podróżowania i moja fascynacja krajami skandynawskimi? Bo czy to przypadek, że los zagnał mnie kiedyś do Norwegii, którą tak szalenie pokochałam? No więc skąd? Sama nie wiem. A może wszystkiemu, jak zawsze, winne są książki, szczególnie z mojej dziecięcej biblioteki?

Mieliśmy w domu wielką i zasobną bibliotekę, o którą troszczyła się moja matka. Mucha, bo tak się do Niej zwracano, czytała w kilku językach, nie ceniąc sobie zbytnio polskich tłumaczeń, uwielbiała na przykłada ,,Sagę rodu Forsythów”, a książki kupowała zawsze w krakowskiej księgarni Gebethnera i Wolfa, która istnieje po dziś dzień i choć od dawna kto inny jest jej właścicielem, w Krakowie wciąż mówi się o niej Gebethner i Wolf. Znajduje się ona oczywiście na Rynku, bo gdzieżby indziej miała się znajdować, na odcinku między Wiślną i Bracką. Poza tym matka odziedziczyła piękny księgozbiór po swoim wuju Karolu Brudzewskim, który był cenionym w Krakowie okulistą i udzielał się artystycznie w Zielonym Baloniku. Chętnie także czytał mój ojciec, głównie literaturę niemiecką, i też w oryginale.

 Gebethner_i_Wolff_-_logoLogo wydawnictwa Gebethnera i Wolfa

Swoje własne książki miałam i ja, swoją biblioteczkę miała też moja siostra Maja i brat Kot, który zresztą do czytania długo się nie palił i pamiętam, jak może ośmioletni Kot leży na kanapie w bibliotece i męczy się nad uroczą książką Ferdynanda Ossendowskiego ,,Życie i przygody małpki. Pamiętnik szympansicy <<Kaśki>>”, którą matka nakazała mu codziennie czytać przez godzinę, a ja i Maja miałyśmy go dozorować, by nie uciekł z biblioteki. Ale nawet i Kot z czasem połknął książkowego bakcyla.

Ksiązki dostawialiśmy na święta, pod choinkę, na imieniny czy wtedy, kiedy rodzice wracali z jakichś podróży. Zawsze wtedy przywozili nam w podarku piękne książki. Dla Mai były powieści historyczne, a to ,,Szwedzi w Warszawie” Walerego Przyborowskiego, albo tegoż Przyborowskiego ,,Bitwa pod Raszynem”. Dla mnie zaś literatura dziewczęca, jak na przykład angielska powiastka, której autora nie pomnę, a nosiła ona tytuł ,,Świat dziewcząt” czy jakoś w tym guście. Szalenie mi się ten ,,Świat” podobał.

Ale tak naprawdę największe i niezapomniane wrażenie wywarła na mnie ,,Cudowna podróż” Selmy Lagerlöf, którą na polski przełożyła Janina Mortkowiczowa. Z jej bohaterem Nielsem, jego gąsiorem Marcinem i stadem dzikich gęsi przeżyłam najwspanialsze chwile mojego dzieciństwa, przemierzając z nimi całą Szwecję – od Skanii aż po Laponię. Wspaniała książka, dzięki której otworzył się dla mnie zupełnie nowy świat, bajeczny świat wierzeń i podań skandynawskich. Były to podania prześliczne i zazwyczaj pogodne, zupełnie niepodobne do znanych mi bajek polskich. Rozkochałem się w nich nawet bardziej niż w smutnych i tragicznych baśniach Andersena. ,,Cudowną podróż” otrzymałam od rodziców na moje dziesiąte urodziny i wracałam do niej przez całe dzieciństwo. Żyję już długo, w Szwecji nigdy nie byłam, ale za sprawą Selmy Lagerlöf kraj ten zawsze wydawał mi się bliski. ,,Cudownej podróży” nie czytałam już od dawna – i bardzo tego żałuję. Ale chętnie raz jeszcze wybrałabym się z Nielsem do Laponii.

Cudowna Podróż

,,Cudownej podróży” zawdzięczam też moje późniejsze otwarcie się na całą literaturę skandynawską, która jest niezmiernie ciekawa. Z dzieciństwa pamiętam doskonale także ,,Czółnem przez morze” Sveinssona Jona i ,,Nad dalekim cichym fiordem” Agota Gjemsa-Selmera, ta ostatnia także w przekładzie Mortkowiczowej. Ta pierwsza była książką przygodową o dwóch chłopcach, który lichą łódką postanowili przepłynąć z Malmo do Danii, ale na morzu zaskoczył ich nielichy sztorm, a na dodatek chłopcy wpadli w łapy bandytów… Ale wszystko skończyło się dobrze. ,,Nad dalekim cichym fiordem” zachwyciła mnie natomiast opisem tego, jaka pewna norweska rodzina przygotowuje się do wszystkich najważniejszych świąt w roku. Dzięki tej uroczej książce poznałam norweskie tradycje i zwyczaje.

Te lektury nie były jednak przypadkowe, bo w kilka lat po pierwszej wojnie i po odzyskaniu niepodległości, może był to rok 1930, moi rodzice wybrali się w rejs do Norwegii. Popłynęli parowcem Polonia, który Polska otrzymała w ramach reperacji wojennych, a przed wojną statek ten należał do jakiejś linii amerykańsko-rosyjskiej i zwał się nomen omen Kursk – i dopłynęli aż na Nordkapp, czyli najdalej wysunięty na północ skrawek Norwegii, a tym samym Europy. Wrócili zachwyceni. Pamiętam doskonale ich opowieści o pięknych fiordach i o tym jak odmienny jest to kraj od Polski. Matkę na przykład zdumiało, że wszystkie dziewczyny chodziły w kolorowych spodniach, niebieskich lub różowych. No niebywałe!, wzdychała. Pamiętam też Jej słowa, że gdybym miała kiedykolwiek okazję zobaczyć Norwegię, to żebym jej nie zmarnowała. No i nie zmarnowałam, choć pomiędzy zobaczyć a przeżyć w niej czterdzieści lat jest jakaś subtelna różnica. W każdym razie powróciwszy z wyprawy na Nordkapp matka ciągle kupowała nam jakieś skandynawskie książki, a było ich jak na tamte czasy całkiem sporo. Wszystko, co mnie w nich tak urzekało i czarowało, klimat, piękne tradycje, taka szlachetna, pierwotna wręcz surowość obyczajów i kultury odnalazłam niemal pól wieku później, kiedy znalazłam się w Stavanger…

A całkiem osobny rozdział w moim życiu mola książkowego, to powieści o Indianach, przede wszystkim ,,Ostatni Mohikanin” czy ,,Skórzana Pończocha” Fenimore’a Coopera, który doskonale wiedział, jak pisać dla młodych czytelników.

Jedna myśl nt. „Skarby dzieciństwa

  1. Ewa Maria

    Witam Pani Kiko!
    Podejrzewam, że literatura Skandynawska może być tak samo niesamowita jak ich muzyka. Bardzo chętnie przeczytam wyżej wspomnianą „Cudowną Podróż”. Mam jeszcze pytanie, czy mogłaby Pani opisać muzykę norweską i jak ona brzmiała w czasach, kiedy była Pani w tym niesamowitym kraju? Od jakiegoś czasu zagłębiam się we współczesną muzykę skandynawską i odnajduję ją bardzo odmienną od tej europejskiej. 🙂
    Pozdrawiam serdecznie!
    Ewa Maria

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *