Sławny, Kot

Słyszałam, że Warszawie otwarto niedawno wystawę zdjęć Władysława Sławnego i szalenie się z tego ucieszyłam, bo Sławny został trochę jakby zapomniany, a był jednym z najświetniejszych naszych fotografików, niezwykle też cenionym w Paryżu, gdzie spędził większość swego życia. Cieszę się tym bardziej powrotem Sławnego, bo Władek przyjaźnił się z moją siostrą Mają i był mistrzem mojego brata Konstantego Jarochowskiego, który szlify fotograficzne zdobywał pod kierunkiem Władka w tygodniku ,,Świat”. A i ja miałam przyjemność poznać go w swoim czasie.

Władek pochodził z rodziny żydowskiej, jego prawdziwe nazwisko brzmiało Wolf. W Paryżu znalazł się już przed wojną, po wojnie pozostał we Francji i przystał do środowiska paryskich artystów, wiążąc się szczególnie z Jeanem Dubuffetem, któremu jako fotografik towarzyszył w jego malarskich poczynaniach. I właśnie w powojennym Paryżu Władek zaprzyjaźnił się z moją siostrą, która pod koniec lat czterdziestych znalazła się nad Sekwaną i kierowała ukazującą się tam ,,Gazetą Polską”, z którą Władek współpracował. Świadectwem ich przyjaźni jest portret Mai autorstwa Sławnego, chyba najpiękniejsze jej zdjęcie, którego reprodukcja znalazła się w moich wspomnieniach.

Kot z kubkiem

A w tym samym czasie mój brat, Kot, wylądował jako fotografik w krakowskim ,,Dzienniku Polskim”. Palił się do fotografii, ale był młody i zielony, miał wprawdzie świetny aparat, Leicę, którą podarował mu nasz ojciec, ale czuł, że brakuje mu warsztatu, brakuje mu też nauczyciela, a chciał się rozwijać artystycznie. Toteż kiedyś, pisząc do Mai, spytał, co robić, by stać się prawdziwym fotografikiem. Maja nie zajmowała się fotografią, była pisarką, więc z tym pytaniem zwróciła się do Władka. Ten zaś odpowiedział bez namysłu: oglądać reprodukcje najlepszych fotografików – sądzę, że miał na myśli na przykład Henri Cartier- Bressona, którego kilka lat później popularyzował w ,,Świecie” – i oglądać jak najwięcej dzieł malarskich. Ale gdzie pod koniec lat czterdziestych Kot miałby oglądać zdjęcia wybitnych fotografików czy reprodukcje sztuki zachodniej? Na szczęście Maja słała mu francuskie pisma, wówczas w Polsce nie do zdobycia, takie jak ,,Paris Match”, z którym Sławny współpracował. Kot uważnie przyglądał się więc francuskiej fotografii, i chyba sporo na tym skorzystał.

Włochy zmn_0028Fotoreportaż z Włoch – Konstanty Jarochowski

Kiedy zaś w 1950 r. z inicjatywy Stefana Arskiego, dygnitarza prasowego pełna gębą, powstał ,,Świat”, Arski postanowił, że ściągnie do tego tygodnika Sławnego, jako głównego fotografika. Bo ,,Świat” miał być pismem poświęconym sztuce fotografii, a dopiero później pojawiła się w nim proza, np. fragmenty ,,Kolumbów, rocznik dwudziesty”, opowiadań Dąbrowskiej czy reportaży Mariana Brandysa, publikowała tam również Maja . Władek przyjechał więc do Warszawy na rozmowy z Arskim, przyjął jego propozycję, ale postawił warunek, że sam dobierze sobie współpracowników spośród młodych fotografików z całej Polski, między innymi Kota.

I właśnie wtedy poznałam go w Warszawie, gdzie umówiłam się z Mają, bo w tym czasie Maja powróciła już z Paryża. A znalazłam się w Warszawie dzięki temu, że mieszkając po wojnie w okolicach Kłodzka, pracowałam w fabryce lnu, od czasu do czasu pisując jakieś bzdury do lokalnej prasy i zyskując zaszczytne miano ,,korespondentki terenowej”, i z tej racji zostałam wydelegowana na ogólnopolski spęd korespondentów terenowych w Warszawie.

Władek to był sympatyczny, ruchliwy, żywy i bystry człowiek! W ,,Świecie” był alfą i omegą w sprawach fotografii, ale i prawą ręką Arskiego. Przemiła była też żona Władka, Tola, przesympatyczni byli też ich synowie: Jean i Francis. Sławni mieli w Warszawie mnóstwo przyjaciół.

Sławny i jego podopieczni mieli w ,,Świecie” znakomite warunki do pracy, np. świetne laboratorium. Kot nie był jedynym fotografikiem w ,,Świecie”, bo pracował tam także Wiesław Prażuch i Jan Kosidowski, syn znanego w owym czasie pisarza Zenona Kosidowskiego, ten ostatni był najwybitniejszym fotografikiem spośród uczniów Sławnego. Kot był bardzo dobrym reportażystą – ale to u nas rodzinne, bo mój syn Maciek także pasjonuje się fotografią i synowa twierdzi, że jest dobrym reportażystą – nieźle udawały mu się także pejzaże i specjalizował się w dziwnych tematach, które tylko jemu mogły przyjść do głowy, np. pamiętam fotografię buldoga w czarnych okularach obserwującego zaćmienie słońca. Robił też zaskakujące zdjęcia ludzi.

Pogrzeb Króla Norwegii zmniFotoreportaż z koronacji Króla Norweskiego Hakona V – Konstanty Jarochowski

Władek Sławny pracował w ,,Świecie” bodaj do 1957 r., a potem wrócił do Paryża. Po jego odejściu ,,Świat” podupadł, aż w końcu został rozwiązany niedługo po 1968 roku, oczywiście na fali kampanii antysemickiej.

Kot pracował w ,,Świecie” do końca. Przez te lata udało mu się dojrzeć jako artyście, wiele się od Sławnego i innych kolegów nauczyć, i gdy dziś spoglądam na jego zdjęcia – widzę, że Kot miał talent i indywidualność. Słyszę zresztą, że dzisiejsza wystawa Sławnego to pierwsza z prób przypomnienia jego postaci i środowiska ,,Świata”, a w warszawskim Muzeum Narodowym otwarto właśnie wystawę poświęconą temu legendarnemu tygodnikowi.

Kot odchodzi

5 myśli nt. „Sławny, Kot

  1. Kika

    Droga Pani, dziękuję za piękne życzenia, muzykę i cudną różę. Dopiero dzisiaj ją zobaczyłam. A najbardziej za komentarz do mojego wpisu o moim bracie. Tylko Pani odpowiedziała na ten wpis i w sposób dla mnie silnie wzruszający. Na starość człowiek myśli o swoich bliskich z dzieciństwa, tak jakby wciąż byli z nami. I Pani to zrozumiała..
    ściskam Panią
    Kika

    Odpowiedz
  2. Franek SLAWNY

    Serdeczne pozdrowienia od Franka i Janka Slawnych.
    Bylismy na wystawie i z wielka przyjemnoscia trafilismy na pani blog.

    Odpowiedz
  3. Dorka DOO

    Piękne zdjęcia. Czarno-białe zdjęcia maja w sobie duszę i coś takiego czego nie potrafię określić.. Pozdrawiam 🙂

    Odpowiedz

Pozostaw odpowiedź Kika Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *